niedziela, 27 lutego 2022
Donna Tartt "Tajemna historia"
piątek, 25 lutego 2022
Lee Child "Sprawa osobista" - audiobook, czyta Tomasz Sobczak

Książki Lee Childe`a dzięki wciągającej, wartkiej
akcji są w stanie spowodować, że zapomina się o wszystkim dookoła. Wczoraj
jednak, mimo tego że w drodze do pracy dotarłam do końcówki audiobooka, miałam
problem, aby skupić się na słuchaniu i nie myśleć tym, co dzieje się na Ukrainie.
Ale nie ma chyba żadnej książki, która w pierwszym dniu rosyjskiej inwazji byłaby
w stanie tak całkowicie oderwać czytelnika od bieżących wydarzeń.
„Sprawa osobista” jest nierówna, są
fragmenty rewelacyjne, gdy mowa jest o fenomenalnym snajperze, robi się nieco
bardziej schematyczna, gdy z kolei wydarzenia rozgrywają się wśród mafiosów. Snajper
usiłował dokonać zamachu na prezydenta Francji, Reacher natomiast potem go
ścigał, co okazało się mocno utrudnione z uwagi na współpracę snajpera z mafią.
Można się co nieco dowiedzieć o snajperach, strzałach snajperów i o ich
psychice, np. konieczność bycia podczas obserwacji obiektu i rozluźnionym i gotowym
do błyskawicznej akcji jednocześnie.
Reacher jak zawsze nie traci głowy w
krytycznej sytuacji, zawsze myśli logicznie, a chociaż przeczytałam tyle książek
z tego cyklu, nadal nie wiem, jak można osiągnąć taki stan na stałe. Jest to z
pewnością możliwe, ten stan nie jest tylko literacką fikcją, mam koleżankę,
która pod tym względem po prostu jest Reacherem, nawet w tych dniach, dniach
inwazji na Ukrainę, w najmniejszym nawet stopniu nie panikuje i nie snuje
czarnych scenariuszy.
Zastanawiam się niekiedy podczas słuchania audiobooków
z cyklu o Reacherze czy to słuchanie poza świetną rozrywką może spowodować, że
czytelnikowi chociaż w małym stopniu udzielą się cechy charakteru Reachera.
Może zabrzmi to dziwnie, ale uważam, że jest pewnego rodzaju taka zależność, że
czytelnik podczas lektury faszeruje się wręcz pozytywną energią czy wolą walki,
robi się mocniejszy i odważniejszy. Abstrahując zupełnie od mojej osoby, myślę
też, że po Reachera sięgają też określone osoby, mające pewne predyspozycje do takiego
zachowania, jak właśnie on, lub chociaż
chcące takie być. I pewnie dzięki temu jest to wspomniane sprzężenie zwrotne, że
te cechy się jakoś udzielają. Mogę stwierdzić z całą stanowczością, że mi te książki
pomagają, a biorąc pod uwagę olbrzymią rzeszę czytelników, sądzę, że innym
osobom pomagają również. Można oczywiście czytać książki np. biograficzne, ale
Reacher jest swoistego rodzaju bajką dla dorosłych, świetnie napisaną, którą
równie świetnie się czyta czy słucha i kończy się zawsze happy endem dla Reachera.
Teraz, w tych czarnych dniach właśnie takie książki będą pomagać tym, dla
których czytanie jest pasją, aby nie zwariować, chwilę odpocząć i mieć potem siły
na względnie normalne funkcjonowanie i na to, aby zamiast się zamartwiać, zastanowić
się spokojnie, jak można pomóc Ukraińcom.
4/6
poniedziałek, 21 lutego 2022
Sergiusz Piasecki "Człowiek przemieniony w wilka"

Pisałam już tutaj o Sergiuszu Piasecki jako o człowieku o niezwykłej mądrości, którym nie można było manipulować. Do tego sprawiedliwym, o gigantycznym doświadczeniu życiowym, a także jako o wyśmienitym pisarzu. Przed wojną współpracował z wywiadem, w czasie wojny z AK, Piasecki chociaż działał w komórce likwidacyjnej AK, odmówił zabicia Józefa Mackiewicza, podejrzewając, że "dowody przeciwko niemu to radziecka prowokacja", później okazało się, że miał rację. W tej powieści, podobnie jak i w innych tego autora, jest wiele wątków autobiograficznych, jest tu sporo o historii i masa arcyciekawych obserwacji psychologicznych. A wszystko to jest przekazane w bardzo przystępnej formie, bez jakichkolwiek dłużyzn, szalenie celnie i zwięźle. Główny bohater, Józef, przybywa w czasie wojny do Wilna, nie ma pracy, miejsca do spania i pieniędzy. Zamieszkuje u znajomej, pracuje m. in. jako parobek na wsi, rybak, zbieracz grzybów i jagód, handlarz, czy nawet i model w ASP. Jest również zaangażowany w działalność ruchu oporu, aczkolwiek w tym tomie działalność ta dopiero się rozkręca, opisana jest szerzej w tomie drugim tego cyklu pt. "Dla honoru organizacji".
Fascynujące w opisach jest to, że Piasecki widział całą złożoność ówczesnej sytuacji, nienawidził całym sobą komunizmu, ale miał świadomość tego, że nie każdy żołnierz Armii Czerwonej to zbrodniarz, że również wśród nich zdarzają są dobrzy ludzie. Opisał nawet spotkania z nimi. Józef pozornie był pełen sprzeczności, zabicie kogoś w dobrej sprawie nie było dla niego żadnym problemem, ale jednocześnie był bardzo wyczulony na krzywdę ludzką. Znajomym w trudnej sytuacji bezinteresownie robił liczne prezenty, np. dawał im zebrane grzyby czy złowione ryby.
Józef, był wyśmienitym obserwatorem, gdy np. pozował w ASP, przyglądał się studentom i patrząc na ich mimikę, zachowanie, nawet sposób ubierania się, usiłował odgadnąć charakter określonej osoby. To samo robił, gdy w był gdzieś w towarzystwie, np. u kogoś w domu. Ta umiejętność skupiania się na innych, a nie na sobie, cechuje chyba każdego dobrego znawcę ludzkich charakterów.
W powieści jest opisana cała masa postaci. Jest m. in. handlarka, która ma swoje zasady, bo pobiera dla siebie tylko ściśle określony procent z handlu i nie zdziera ani z tego, od kogo kupuje, ani z tego, dla kogo sprzedaje. Jest też i cwaniak, również handlarz, ale zdzierający z ludzi bez żadnych hamulców moralnych, noszący się z zamiarem wstąpienia do AK dlatego tylko, że po wojnie może się to przydać i będzie mógł na tym coś ugrać. Jest ziemianin, będący odrażający dla wszystkich niemal napotkanych osób, noszący wiecznie na twarzy wyraz niezadowolenia. Jest też i Polka, z którą Józef mieszkał, a która z biegiem czasu aby móc się dobrze urządzić zaczęła sypiać z oficerem Armii Czerwonej, a innych żołnierzy tej formacji gościła bez żadnych oporów u siebie w domu.
Unikalny jest tutaj opis Wilna w trakcie wojny, jest masa książek o okupacji niemieckiej, pojawia się coraz więcej pozycji o tym, co działo się na terenach zajętych przez Rosjan, a także o naszych relacjach z Ukraińcami, tutaj oprócz Rosjan pojawiają się Litwini, a ich podejście do Polaków jest wrogie.
5/6
piątek, 11 lutego 2022
Cormac McCharhy "Droga" - audiobook, czyta Krzysztof Gosztyła
Nie byłam w stanie słuchać audiobooka dłużej, niż do połowy. Opisy ojca i syna, wędrujących przez postapokaliptyczny kraj to były po prostu opisy tortur. Dzień za dniem ledwo szli, głodni, przemarznięci, wycieńczeni, narażeni na śmierć również ze strony kanibali. Szli na południe, bo tam było cieplej i była większa szansa na przeżycie. Prawdopodobieństwo, że gdzieś znajdą normalne życie, było znikome. Książka to opis jednego wielkiego koszmaru.
Refleksji o czymkolwiek prawie nie ma. Bohaterowie byli tak wycieńczeni, że wszystkie siły przeznaczali tylko na to, aby przeżyć, a nie snuć rozważania. Chłopczyk jedynie spytał któregoś dnia ojca, czy są dobrymi ludźmi, co dało asumpt do zastanowienia się przez chwilę, co w ogóle oznacza bycie dobrym człowiekiem.
Kompletnie do mnie to nie przemówiło.
2/6
wtorek, 8 lutego 2022
Oscar Wilde "Portret Doriana Graya"

niedziela, 6 lutego 2022
Juliusz Verne "Łowcy meteorów" - audiobook, czyta Artur Ziajkiewicz
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
środa, 26 stycznia 2022
Julian Barnes "Zgiełk czasu" - audiobook, czyta Remigiusz Ptasznik
sobota, 22 stycznia 2022
Agata Christie "Morderstwo w Boże Narodzenie"

Powszechnie Boże Narodzenie kojarzy się z
czymś wspaniałym, w przeważającej części filmów czy książek ukazywane jest jako
niemal mityczny czas, kiedy to wszyscy członkowie rodziny się spotykają, zgodnie
się bawią i rozmawiają. Królowa Kryminału która znała psychikę ludzką jak mało
kto, miała swój odmienny pogląd na święta. Ustami Herkulesa Poirot zwróciła
uwagę na to, że wśród ludzi, a wśród członków jednej rodziny często tworzą się poważne
napięcia, jest mnóstwo pretensji i żalów z przeszłości, poza tym nie wszystkie spokrewnione
osoby się lubią, z biegiem czasu jest coraz więcej antagonizmów. Gdy ludzie
mieszkają daleko i rzadko się widzą, te różne żale się kumulują, nie ma okazji
do przedyskutowania różnych zaszłości, czy nawet do pokłócenia się. A gdy
wreszcie ci ludzie się spotykają, z reguły właśnie w święta, często nie są w stanie
udawać, że wszystko w rodzinie jest świetnie i wspaniale. Tłumione latami emocje wybuchają i dochodzi do
szeregu szalenie niesympatycznych sytuacji, zamiast kolęd i spokoju, są
awantury.
Agata Christie pisała już wcześniej o
irracjonalnej części natury ludzkiej. Tutaj ten problem jest zgłębiony. Otóż
krótko po przyjeździe dorosłych synów z żonami do rodzinnego domu na święta
zostaje zamordowany nestor rodu – Simeon Lee. Nie był on starcem, zasługującym
nas szacunek, tylko tyranem, któremu gnębienie innych sprawiało przyjemność. Żona
jednego z synów Simeona powiedziała, że jej mąż jest psychicznym kaleką, co
było prawdą. Jedną z ofiar psychicznego dręczenia była nieżyjąca już żona Simeona,
matka jego dzieci. Gdy Simeon mówił o niej, nie mógł powstrzymać się od wyznania,
że najbardziej denerwowało go w niej cierpiętnictwo i poświęcanie się. To też
ciekawy portret zależności, im bardziej on się nad nią znęcał, psychicznie oczywiście,
tym bardziej wyglądała ona na cierpiętnicę i na ofiarę. A on wtedy nakręcał się
jeszcze bardziej.
Morderstwo Simeona było bardzo brutalne, a
oczywiste było, że zamordować mógł tylko ktoś z rodziny, powód miał każdy. Oczywiście
żaden z synów i żadna z synowych nie robili wrażenia zabójcy. Herkules Poirot
skwitował to, mówiąc że, „W człowieku drzemią instynkty, których sam nie jest świadom”.
Mówi też, że „Najcichsi, najpotulniejsi dokonują zupełnie niespodziewanych
czynów gwałtownych. Puszczają im hamulce”.
Właśnie w tej książce Christie usiłuje zgłębić,
co tak głęboko tkwi w bohaterach, że można podejrzewać ich o dokonanie
zabójstwa. Całość czyta się bardzo dobrze, jak zwykle, nie ma dłużyzn. Sceneria
Bożego Narodzenia jest unikalna i nie sposób pomylić tą książkę z inną. Zagadka,
kto zabił, wciąga szalenie mocno.
5/6
poniedziałek, 17 stycznia 2022
Lucy Maud Montgomery „Ania na Uniwersytecie” – audiobook, czyta Magdalena Fenning
W tym tomie rzuciło mi się teraz mocno w
oczy to, że Ania ( jeszcze przed zaręczynami) jest spełniona i szczęśliwa wśród
ludzi, którzy nie są jej rodziną. Teraz jest stale promowane i odmieniane przez
wszystkie przypadki słowo RODZINA, tak jakby inne wartości poza tymi patetycznymi
i patriotycznymi nie miały żadnego znaczenia. Maryla z Mateuszem Anię adoptowali.
Na uniwersytecie najbliższe przyjaciółki były dla niej kimś w rodzaju rodziny. W
tym tomie Ania otrzymała drobny, ale umożliwiający jej dalszą naukę spadek od
ciotki swojej przyjaciółki Diany. Na szczęście wspomniana starsza pani,
Józefina, nie uważała, że liczy się
tylko rodzina i z jej majątku mogła też skorzystać właśnie Ania, osoba
niespokrewniona, a którą Józefina bardzo lubiła i która dał Józefinie sporo radości.
W tym tomie również do Maryli wprowadziła
się pani Linde, wdowa, która mieszkała sama. Ta decyzja nie miała oczywiście nic wspólnego z LGBT, dwie starsze pani uznały,
że będzie im raźniej i że we dwie lepiej sobie poradzą z codziennymi obowiązkami
i z wychowaniem Tadzia i Toli. Tym samym do „rodziny” Ani weszła kolejna
niespokrewniona osoba.
Książka naprawdę jest bardzo przyjemna w
odbiorze, poza jednym wyjątkiem, i
dobrze się jej słucha. Jest jeden koszmarny rozdział, opisujący, ja to
studentki, łącznie z Anią, usiłowały uśpić zdrowego, młodego kota. Skończyło się
to na szczęście niepowodzeniem, kotek przeżył, nic mu się nie stało i
zamieszkał z dziewczynami. Te rozdział psuje jednak książkę.
Poza tym całość ciekawi, co do Ani to wiadomo, jak
skończy się jej znajomość z Gilbertem, ale wielką niewiadomą są jej koleżanki,
niezamężne i stale flirtujące. Przed odsłuchaniem
audiobooka nie pamiętałam już, która z
kim się zaręczyła.
5/6
sobota, 15 stycznia 2022
Marek Krajewski "Miasto szpiegów"
Dawno
nie czytałam Krajewskiego, po przerwie ogólne wrażenie jest mocno pozytywne.
Fenomenalnie pokazane jest tło historyczne, czyli Wolne Miasto Gdańsk w 1933r.,
w którym wyjątkowo rozgrywają się wydarzenia, Lwów jest tylko na samym
początku. Wolne Miasto Gdańsk teoretycznie
powinno być neutralne, ale zdecydowanie dominują w nim sympatie proniemieckie. Toczy
się rozgrywka pomiędzy wywiadami: głównie właśnie polskim i niemieckim, te
rozgrywki opisane są rewelacyjnie, część bohaterów książki to postacie
historyczne, jak np. mjr Żychoń, szef polskiego wywiadu wojskowego w tym
mieście, działający pod przykryciem. Autentyczna jest też postać niemieckiego
oficera Abwehry, opisane rozgrywki to również fragmenty autentycznych wydarzeń.
Tło historyczne to największy atut powieści, psychologia wypada nieco słabiej. Tym
razem zagadka ma charakter i szpiegowski i kryminalny.
Marek Krajewski jest w stanie zachować
oryginalność i też niestandardowe spojrzenie na rzeczywistość. Czytałam z nim kilka wywiadów i od razu widać,
że nie jest postacią przeciętną, przykładowo jedno z jego ulubionych miejsc jest położone nad Bałtykiem, ale jest
mało znane, nie jest oblegane przez turystów i dzięki temu może tam odpoczywać
bez tłumu. Nazwy miejscowości nie zdradził. Sam kierunek studiów, który
skończył też zdecydowanie nie jest standardowy: filologia klasyczna. Wcześniejsza
jego praca wykładowcy akademickiego w tej dziedzinie jest już zupełnie niespotykana.
To tylko drobne przykłady.
Te nietypowe zainteresowania, niepodążanie za tłumem i generalnie wielka unikatowość
jest doskonale widoczna w książkach, dzięki czemu na rzeczywistość można
popatrzeć w inny sposób. Przykładowo jedną z bohaterek „Miasta szpiegów” jest kuzynka
głównego bohatera, Popielskiego, Leokadia, kobieta niezamężna w wieku lat 50.
To wraz z nią i córką Ritą Popielski wyjechał jako współpracownik naszego
wywiadu do Gdańska. Leokadia pokazana jest jako kobieta nie tylko bardzo
atrakcyjna fizycznie, ale i inteligentna, nawet błyskotliwa, a ponadto
uwodzicielska i co najważniejsze potrafiąca uwodzić skutecznie. Podobała się nawet
młodszym mężczyznom. Współcześnie kobiety nawet w starszym wieku bywają
atrakcyjne, ale 90 lat temu były z reguły tylko babciami i niemal nikt nie
patrzył na nie jako na obiekt seksualnego pożądania. W tym tomie sporo jest uwodzenia.
Popielski, szalenie inteligentny mężczyzna dał się uwieść miejscowej femme
fatale i stracił dla niej głowę, nie w 100%, ale w znacznym stopniu.
Wolne Miasto Gdańsk poznajemy w scenerii zimowej,
też znacznie mniej popularnej, niż plażowej. Jest to miasto groźne i
nieprzyjazne Polakom i to pod każdym względem. Krajewski prowadzi nas i do
domów arystokracji i do spelunek.
To zaś, co mi przeszkadzało podczas
czytania, to brutalność. Tak samo było, gdy czytałam kilka lat temu „W otchłani
mroku” tego samego autora. Są opisy tortur i wiele drastycznych, szczegółowych opisów,
jak strasznie w różnych miejscach traktowani byli ludzie, np. w więzieniach. Nie jest to dobra lektura na dobranoc. Przez
te opisy książki nie czytało się najlepiej, brakowało mi też głębszej
psychologii.
5/6
środa, 12 stycznia 2022
Lee Child "Nic do stracenia"- audiobook, czyta Andrzej Hausner
W tym tomie Jack Reacher pokazuje, jak to jest, gdy jest się człowiekiem w pełni wolnym. Chyba każdy ma jakieś ograniczenia, jedni boją się o swoje dzieci i z tego powodu pewnych rzeczy nie zrobią, a inne zrobią, inni boją się o pracę i o to, że w razie jej utraty nie spłacą kredytu, przez co muszą znosić w tej pracy różne nieciekawe sytuacje. Takich ograniczeń jest mnóstwo. Reacher nie ma rodziny, ani domu, ani kredytu, ani niczego co wiązałoby go z czymkolwiek, robi więc tylko to, na co ma ochotę. Dla zwykłych śmiertelników stan taki pozostaje marzeniem, można więc poczytać o tym, jak to jest żyć bez jakichkolwiek ograniczeń.
Reacher przypadkowo przejeżdżał przez miejscowość Rozpacz (nazwa nadana przez zdobywców Dzikiego Zachodu, zmierzających do Gór Skalistych) i postanowił, że zatrzyma się tam na chwilę, dosłownie na jedną noc. Zauważył jednak, że spotkało się to z gigantyczną niechęcią mieszkańców. Władze miasta podjęły drastyczne kroki, nasz bohater został zatrzymany przez policję i wydalony z miasteczka za włóczęgostwo. Każdy niemal w tej sytuacji dałby sobie spokój z miasteczkiem Rozpacz, w którym nie ma nic do oglądania i jak najszybciej odjechałby w ciekawsze miejsce. Reacher zrobił dokładnie odwrotnie. Uznał, że nikt mu nie będzie rozkazywał, gdzie on może, a gdzie nie może przebywać. Jest wolnym człowiekiem i będzie robił to, na co ma ochotę, choćby jego pomysły wydawały się komuś zupełnie niedorzeczne. Zadecydował więc, że zostaje w Rozpaczy do czasu, aż ustali, co kryje się za lokalną ksenofobią i co jest tak skrupulatnie ukrywane. Sytuacja robiła się więc coraz bardziej gorąca, niewiele brakowało, a doszłoby do linczu na Reacherze.
Na szczególną uwagę zasługuje opis prowincjonalnego miasteczka. Układy i układziki, jakie panują w małym amerykańskim miasteczku niczym nie różnią się od tego, co dzieje się w polskich miasteczkach. Władza świecka zbratana jest z kościelną, w tym przypadku jedna osoba sprawuje obie władze i do tego jeszcze jest właścicielem jedynego wielkiego zakładu pracy w okolicy. Każdy boi się więc, aby się nie narazić, mogłoby się to skończyć utratą pracy. Ludzie są zastraszeni, brak jest perspektyw, panuje marazm. Ale zagadka, jaka się tu kryje, jest frapująca.
Andrzej Hausner czytał już książki Lee Childa z Reacherem, nie jest w tym rewelacyjny, ale nie jest źle.
4/6
