niedziela, 11 stycznia 2026

Hans Christian Andersen „Baśnie” – audiobook, czyta Krzysztof Plewako – Szczerbiński

 

        Baśnie Andersen czyta się i słucha bardzo trudno, nawet gdy jest się osobą dorosłą. Pełno jest w nich osób i zwierząt skrzywdzonych, biednych, głodnych, zmarzniętych, dzieje się niesprawiedliwość, ludzie cierpią i umierają, dotyczy to także i dzieci. Te baśnie są po prostu okrutne, np. mały łabędź, myślący jeszcze, że jest kaczuszką, konający niemal z głodu i wyziębienia, zamarzający z zimna na jeziorze skutym lodem i przymarznięty do tafli lodu.

    Mimo świadomości, jak straszne są niektóre z tych baśni, uważam, że mogą, czy nawet i powinni czytać je i dorośli i dzieci, i to w wersji nieokrojonej. Andersen uczy wrażliwości na krzywdę i wobec ludzi i wobec zwierząt. I nie tylko opisuje cierpienie. Pokazuje, że warto znać swoją wartość, mieć zdrową, dobrą ambicję, nie poddawać się przeciwnościom losu i walczyć. Warto też cieszyć się także tym, co się ma, bez zawiści i zazdrości, jak np. choinka z lasu zazdroszcząca wyciętej na Boże Narodzenie choince, przystrojonej ozdobami i niewiedzącej, że mimo przystrojenia po paru dniach zostanie wyrzucona na śmietnik. Brzydkie kaczątko z kolei zrobiło wszystko by przetrwać i ostatecznie okazało się przepięknym łabędziem, które to łabędzie zawsze kochało i podziwiało.

        Może gdyby ludzie czytali Andersena, byliby bardziej uczuciowi, byłoby mniej zła i znieczulicy, którą prezentował np. Kaj z „Królowej Śniegu”, któremu do oka wpadł kawałek szkła z magicznego lustra. Każdy czytelnik znajdzie też z pewnością baśń idealną dla siebie, obrazującą jego wewnętrzne pragnienia, przeżycia czy rozterki.

        Jak pisał Wojciech Młynarski w wierszu „Miasteczko pana Andersena”:

Wicher przycina i się wzmaga,

i raz jest mglista, raz promienna

śliczna, zimowa Kopenhaga,

miasteczko pana Andersena.

Poety, który nas podzielił,

swe bajki gęsim piórem pisząc,

na tych, co już je usłyszeli

i tych, co jeszcze je usłyszą”.

8/10