Zasadniczą kwestią, jaka nasuwa się w trakcie odsłuchiwania audiobooka, to całkowity brak obiektywizmu, czemu towarzyszy też zwyczajna nuda, szczególnie gdy mowa jest o dziejach pradziadków, czy zwyczajnym życiu innych członków rodziny, a w szczególności przy wychwalaniu ich cnót i nadzwyczajnej mądrości. Napisane jest to językiem, który momentami budzi zdumienie, bo często jest to język komunistycznej propagandy PRL-u. Partyzanci permanentnie nazywani są bandami z lasu. Wbił mi się w pamięć zwrot autorki: „AK-owcy i inni reakcjoniści”, co nie różni się zbytnio od hasła propagandowego rodem ze stalinizmu: „AK –Zapluty karzeł reakcji” .
Historia Podlasia w latach 40 - tych ubiegłego wieku ukazana jest w kolorach zbliżonych do czarno – białych, uczciwi gospodarze kontra ucieleśnienie samego zła, czyli uzbrojone "bandy" z lasu. Rolnicy ciężko pracowali, nie mieli nic na sumieniu, a co jakiś czas z lasu wyłaniali się przedstawiciele tych "band" i rabowali rolników, dochodziło do pobić, a niekiedy i zabójstw. Zabijani byli niewinni ludzie. Istniała oczywiście możliwość zwrócenia się o pomoc do "stojących na straży" prawa milicji lub SB, co niektórzy robili. Autorka ubolewa także nad tym, że "bandy" na cmentarzach mają swoje pomniki. O tym, że "bandy" nie zajmowały się tylko rabunkami i zabijaniem niewinnych ludzi, jest wspomniane w paru zdaniach, tak bardzo ogólnikowych, że bardziej już się nie da.
Ten skrajny subiektywizm budzi wątpliwości co do wiarygodności wszystkich pozostałych opisów w książce. Nie ulega wątpliwości, że historia Podlasia w opisywanym okresie była szalenie skomplikowana i zasługuje na rzetelny opis.
Odczytanie książki też pozostawia sporo do życzenia. Lektorka czyta w sposób sztuczny, w jaki nie mówi się w normalnym życiu.
2/10