Począwszy od pierwszego tomu jestem zafascynowana „Dziejami Polski” autorstwa prof. Andrzeja Nowaka.
Pisałam wcześniej, co wyróżnia spojrzenie autora na nasze dzieje od punktów widzenia innych historyków. Zasadnicza kwestia, to brak kompleksów wobec Europy Zachodniej i nawoływanie do tego, aby w tych naszych dziejach zobaczyć, iż nie jesteśmy i nie byliśmy kimś gorszym i nie musimy się cały czas porównywać na niekorzyść. Na tle Europy Zachodniej w XVI wieku wyróżnialiśmy się chociażby największą tolerancją religijną, dzięki czemu tak wielu Żydów i innych innowierców u nas zamieszkało, a pisał o tym m.in. przywoływany przez prof. Nowaka prof. Janusz Tazbir w „Państwie bez stosów”. Aby uzmysłowić czytelnikom, jak dobrze żyło się u nas w tamtym czasie, prof. Nowak zwraca uwagę na różnice pomiędzy Polską złotego wieku, a np. ówczesną Anglią pod panowaniem Elżbiety I, gdzie panowała niemal dyktatura i o jakiejkolwiek tolerancji nie mogło być mowy, a o religijnej w szczególności, bo każde odstępstwo od anglikanizmu karane było śmiercią. W Anglii jakakolwiek dyskusja z monarchą, spory, domaganie się swoich praw, były po prostu niemożliwe.
Kolejny wyróżnik autora od innych historyków, to akceptacja dążeń szlachty do umacniania swojej pozycji. W tej kwestii wśród pozostałych historyków panuje raczej zgodność, warcholstwo szlachty i dbanie wyłącznie o swoje przywileje doprowadziły do upadku państwa. Prof. Nowak z kolei uważa, że te dążenia szlachty odsuwały groźbę absolutyzmu monarszego, wskazuje iż znaczna część postulatów szlachty była dobra również i dla państwa, np. postulaty ruchu egzekucyjnego, aby odebrać królowi prawo traktowania dóbr królewskich jako prywatnej własności, aby wprowadzić zakaz sprzedawania tych dóbr, darowania, zastawiania itp. Finalnie to się udało przeforsować. Nie wiem, jak autor wytłumaczy późniejsze rozbiory. Szlachta złotego wieku w jego spojrzeniu nie dała się ujarzmić i dzięki temu nasz kraj zaczynał stawać się monarchią parlamentarną.
Atutem i tego tomu i poprzednich są też ogólne dygresje na temat określonych, ponadczasowych zjawisk. Przykładowo przy ocenie panowania Aleksandra Jagiellończyka i Jana Olbrachta, które to rządy prof. Nowak ocenił niezbyt pochlebnie, podał czasokres ich panowania. Jeden rządził kilka lat, drugi 10, czyli krótko. Prof. Nowak zwrócił uwagę na to, że władcy którzy mieli olbrzymie dokonania, rządzili z reguły długo, kilkadziesiąt lat, jak np. Bolesław Chrobry. W krótkim okresie jeszcze brakuje doświadczenia, może być niekorzystna sytuacja międzynarodowa, klęski żywiołowe itp. Porównał ile dokonań mieli wielcy władcy przez pierwsze 10 lat panowania, z reguły były one dość nikłe, gdyby po tych 10 latach umarli, przeszliby do historii jako miernoty.
W tym tomie mamy podsumowanie panowania Jagiellonów, ich atutami, a w szczególności Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. Paweł Jasienica Jagiellonów generalnie ocenił negatywnie, Andrzej Nowak odwrotnie. Jego zdaniem atutami Jagiellonów, w szczególności wskazanych wyżej Zygmuntów była zdolność i skłonność do kompromisu, co procentowało zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w sporach wewnętrznych np. w sporach ze szlachtą. W trudnych warunkach, pomiędzy Habsburgami a Moskwą lawirowali tak, że uchronili nasz kraj od wojen, a te które się toczyły, dotyczyły jedynie pogranicza. Bez wojen była możliwość rozwoju gospodarki, ludzie bogacili się. Zawarli i utrzymali 2 Unie polsko – litewskie, bez których zdaniem autora bylibyśmy na tyle słabi, że zostalibyśmy prędzej czy później pochłonięci przez któregoś z sąsiadów ( to chyba kwestia najbardziej kontrowersyjna). Umożliwili niespotykany rozwój nauki i kultury.
Biorąc do ręki książki A. Nowaka i wiedząc o jego wyrazistych poglądach politycznych i zaangażowaniu politycznym po stronie jednej z opcji, zawsze mam wątpliwość, czy te książki nie będą aby stronnicze, czy nie będą ukazywać czarno – białego obrazu historii. Tak na szczęście nie jest. Autor nie ukrywa swoich ocen osób czy wydarzeń, ale nie potępia tych postaci, które działały na rzecz takiego biegu historii, który jego zdaniem był niekorzystny. Nie potępia ich, o ile pobudki działania były szlachetne, gdy ich podłożem nie była wyłącznie prywata albo po prostu zdrada i działanie na rzecz obcego państwa. Nie tylko nie potępia osób o innych poglądach, ale uważa, że na tym polega normalność, że działając dla wspólnego dobra, można prezentować różne opcje. Autor jest katolikiem, ale stać go na obiektywne oceny osób, które wyznawały inne wyznania, nawet gdy w dobie reformacji odeszły od katolicyzmu na rzecz innych wyznań. Jego oceny są złożone, jedne działania danej osoby ocenia pozytywne, inne negatywnie, rozważa, jakie mogły być przyczyny konkretnych posunięć.
Lektura jest pasjonująca i to do tego stopnia, że najprawdopodobniej 3 pierwsze tomy, odsłuchane jako audiobooki, kupię w wersji papierowej i dokładnie je przeczytam. Czytanie wymaga uważności, mając książkę w ręce, można się np. cofnąć o parę zdań, zastanowić się nad czymś, coś podkreślić, potem do tego wrócić. Do tego są zdjęcia, m.in. portretów władców i innych postaci, zabytków, są zdjęcia rycin, są mapy. Książkę czyta się dobrze, najlepiej w tych miejscach, gdzie zawarte są subiektywne oceny różnorakich zjawisk czy osób, budzi to emocje. Tom ten czytałam ją dość długo, równolegle do innych książek, czytanych dla rozrywki.
10/10