wtorek, 30 grudnia 2025

A. A. Milne "Kubuś Puchatek"

 

                Lektura jest przyjemna, lekka, w sam raz dla małych dzieci. W każdym rozdziale ze zbioru jest oczywiście ukryte tzw. drugie dno, ale jego ujawnienie nie nastręcza żadnych kłopotów. Przykładowo Królik nie był zadowolony z tego powodu, że w pobliżu Stumilowego Lasu zamieszkała nieznana nikomu Mama – Kangurzyca, zaplanował więc porwanie jej Maleństwa. Dziecko miało zostać jej oddane pod warunkiem, że matka wyprowadzi się z nim gdzieś daleko. Kangurzyca nikomu nic złego nie zrobiła, ale po prostu była obca, nie była Znajomą Króliczka. Zakończyło się to oczywiście najlepszym z możliwych happy endów, podobnie jak i wszystkie opowieści.

              Wspaniale pokazane jest, jak zwierzątka przyjaźnią się mimo świadomości swoich wad, są dla siebie mocno wyrozumiałe. Można też świetnie są bawić, odnajdując wśród znajomych osoby, które reprezentują takie same cechy charakteru jak i mieszkańcy Stumilowego Lasu, np. malkontent Kłapouch, Sowa Przemądrzała itp.

       Z racji tego, że ostatnio przeczytałam ponownie całość „Muminków”, nasuwają mi się porównania na korzyść Muminków oczywiście. W „Muminkach” opowieści są znacznie bardziej rozbudowane, jest zdecydowanie więcej postaci, jest dużo więcej ukrytych znaczeń. „Muminki” w większości są jednak mroczniejsze od „Kubusia Puchatka”.

           Oczywiście to kwestia indywidualna, czy komuś bardziej spodobają się Muminki czy "Kubuś Puchatek". Książką A.A. Milnego niewątpliwie zafascynowany był Czesław Miłosz. Napisał przepiękny wiersz pt. „Krzyś”, utwór ten widziałam też w internecie jako prozę. Stumilowy Las przedstawiony jest tam jako idylliczne zaświaty, z których na krótką chwilę zniknął Krzyś. Krzyś po powrocie opowiedział, że wpadł do studni, żył gdzieś, zrobił się duży, potem zestarzał się i zmarł. Aż w końcu powrócił do Kubusia Puchatka i nie zamierza opuścić Stumilowego Lasu już nigdy. 

8/10