Wielkim atutem Leszka Hermana jest to, że potrafi pisać szalenie wciągająco. W tym przypadku z treścią, w szczególności tą wartościową treścią, było już gorzej. Znaczną część książki zajmują opisy współczesnych, absurdalnych perypetii Anglika Carleya i jego znajomych, zaś wątki historyczne, związane z Pomorzem Zachodnim, stanowią mniejszość. A że słucham książek Hermana głównie dla tych aspektów historycznych i relaksacyjnych, to było to mocno męczące.
Wątek historyczny rozgrywa się na wyspie Uznam w XVII wieku, kiedy rządzili tam książęta pomorscy, Gryfici i Bogusław XIV, ostatni z rodu. Trwała wojna 30 – letnia, panowała skrajna bieda. Tereny Pomorza Zachodniego stale grabiły i niszczyły różne wojska, głównie wojska cesarza, realnym zagrożeniem byli też Szwedzi. Ludzie bardziej wykształceni spodziewali się, że Szwedzi mogą zająć te ziemie, co rzeczywiście później nastąpiło. Opisy nędzy i głodu są mocno sugestywne, tak samo jak i opisy szukania przez ludność winnych zaistniałej sytuacji. Tymi „winnymi” okazywały się młode dziewczyny, na które rzucano podejrzenia o czary, niejednokrotnie potem były wytaczane im procesy, a potem często palono je na stosie. Dość ciekawie ukazane są przesłanki, jakimi kierowała się ludność, rzucając podejrzenia o czary na tą, a nie inną osobę. Niezbyt dobrze postrzegane były piękne, młode dziewczyny, zazdrość i zawiść starszych kobiet robiły tu swoje. Gdy któraś dziewczyna żyła nieco odbiegająco od standardu, proces o czary stawał się mocno prawdopodobny. Gdy któraś odrzuciła zaloty niechcianego przez nią mężczyzny, ten z zemsty też mógł jej mocno zaszkodzić.
Jeśli ktoś chciałby przeczytać tą książkę ze względu na wątki historyczne, to chyba sensowniej byłoby, gdyby poczytał coś chociażby w internecie, nie ma potrzeby, aby tracić kilkanaście godzin.
6/10