To zdecydowanie najlepsza książka Joe Alexa spośród oczywiście tych, które do tej pory przeczytałam. Wydarzenia są mocno intrygujące, ciężko jest się oderwać od czytania. Są też nawiązania do mitologii, archeologii, są różnego rodzaju spostrzeżenia dotyczące ludzkiej natury czy inteligencji. Nie ma tu jednocześnie żadnych długich opisów, te spostrzeżenia to po prostu kilka wyjątkowo celnych zdań na dany temat.
Frapujące są nawet opisy przyrody, a konkretnie wichru, który spotykany jest tylko w określonej części Morza Śródziemnego. Zanim dojdzie do wichury, są pierwsze podmuchy. Pierwszy podmuch atakuje znienacka, gdy ktoś nie zna tego zjawiska, nie zaobserwuje żadnych znaków ostrzegawczych. Ten podmuch jest bardzo krótki, ale tak silny, że może przewrócić dorosłego człowieka. Gdy ktoś stoi w niebezpiecznym miejscu, np. na brzegu klifu, może się to skończyć tragicznie.
Tym razem Joe Alex wraz z ukochaną Karoliną i grupą jej współpracowników, archeologów, znalazł się na maleńkiej wysepce niedaleko Krety, gdzie miały być prowadzone prace archeologiczne.
Wszyscy archeolodzy z wyprawy byli ludźmi inteligentnymi, elitą. Ale nawet w tym kręgu autor rozróżnił osoby naprawdę błyskotliwe i ich przeciwieństwo, czyli „solidnych, rzetelnych rzemieślników”. Gdzie przebiega granica pomiędzy mniej i bardziej inteligentnymi? Otóż zobrazowane zostało to na przykładzie współautorów książki o archeologii. Jeden z nich, Robert Gordon, jak nikt inny wiedział wszystko o kulturze minojskiej, był jak encyklopedia. Ale nie był odkrywcą, był tylko „solidnym, rzetelnym rzemieślnikiem”, „kojarzenie spraw pozornie odległych i powtórne, odważne atakowanie problemów, raz już w przeszłości przez kogoś rozwiązanych, przerastało go o głowę”. Była to „drugorzędna, ograniczona, oschła umysłowość, obsypana darami losu”. Wszystko, co w książce o archeologii było nowe i cenne, pochodziło od drugiego współautora, od Johna. John publikując książkę z Robertem, czuł się finalnie okradziony, wynikało z niej że przecież, że odkrywcze tezy są autorstwa ich obu. Robert jako mniej inteligentny nie miał świadomości tej różnicy między nimi.
Świetnie pokazana jest też różnica charakterów pomiędzy Joe Alexem a jego partnerką Karoliną. Joe w trakcie pobytu na wyspie podjął się kilka razy różnych niebezpiecznych misji. Z uwagi na spore ryzyko Karolina była bardzo zdenerwowana. Joe, który te przedsięwzięcia realizował, był zdenerwowany zdecydowanie mniej, może w ogóle. Ona nie wierzyła lub nie dostrzegała, że „niebezpieczeństwo jest dla niego tym, czym dla innych wypoczynek”.
Wygląda na to, że książki Joe Alexa lepiej jest czytać, niż słuchać, w trakcie słuchania nie da się wychwycić wszystkich tych smaczków.
8/10