Autor, franciszkanin, prof. dr hab., napisał skromną objętościowo i arcybogatą w treść książkę właściwie dla każdego. Burza czy kryzys odnoszą się bowiem do różnych kwestii osobistych, np. wyzwań, problemów, życiowych zmian, a także do tego, co dzieje się już niezależnie od nas, a ma na nas wpływ, np. wojna na Ukrainie, zmiany klimatyczne itp. itd. Autor opisuje, jakie wskazówki w tego typu sytuacjach można znaleźć w Piśmie Świętym. Odnosi się tylko do jednego fragmentu biblijnego, do opisu burzy na jeziorze, którą uciszył Chrystus, gdy wraz z uczniami znajdował się w łodzi na na środku jeziora. Z.J. Kijas cytuje opisy tego zdarzenia z trzech Ewangelii, a potem wyjaśnia symbolikę i odnosi tekst do tego wszystkiego, z czym borykamy się współcześnie. Jestem pod głębokim wrażeniem, jak wiele treści z tego krótkiego ewangelicznego tekstu można wyczytać. Do tego całość napisana jest bardzo przystępnym językiem, czyta się świetnie.
Tekst nie przypomina w niczym tekstów o chrześcijanach, co mają nadstawiać drugi policzek, być cisi i pokorni itp. Tutaj chrześcijanie muszą wykazać się siłą, pomyślunkiem, zaufaniem do Boga, bo jeśli burza ich pokona, zginą. Jezioro z opowieści to Jezioro Genezaret, nazywane Jeziorem Tyberiadzkim lub Morzem Galilejskim, czyli ogromny wodny przestwór. Ci uczniowie Chrystusa, którzy byli z nim łodzi, to byli doświadczeni rybacy, jeżeli powiedzieli Chrystusowi, „Panie, giniemy”, to sytuacja musiała być bardzo poważna i sami z pewnością utonęliby. W książce refleksje mają charakter psychologiczny i religijny.
„Życie nie stoi w miejscu” to pierwszy rozdział. Gdy Chrystus wsiada do łodzi, nadchodzi zmierzch, czyli następuje zmiana, która z reguły budzi niepokój. Nie każdy lubi zmiany, a one są nieuchronne, zarówno na lepsze jak i na gorsze.
„Przeprawmy się na drugą stronę” to rozdział drugi. Stanie w miejscu jest pułapką, przeprawianie się na drugi brzeg ukazane jest w opowieści jako symbol trudności, podejmowanych wyzwań, a nawet wymuszonych np. przez okoliczności zewnętrzne zmian. „Wiara nie chroni wierzącego od trudnych doświadczeń, cierpienia, wojny, prześladowań. Wiara daje jedynie narzędzia, by te trudności rozwiązywać. Wiara uczy, że chociaż niewygodna, burza ma w sobie coś pozytywnego. Rozwija duchowo albo intelektualnie człowieka, wybudza z letargu…”. „Czas spokojny usypia czujność”. Konieczne jest znalezienie celu życia i realizowanie go, czyli przeprawa na drugi brzeg.
„Nagle zerwał się gwałtowny wicher”, czyli trzeci rozdział, to refleksje o życiu w czasie burzy, gdy wszystko się wali, trudności są spiętrzone i wydają się nie do pokonania.
„On spał zaś w tyle łodzi na węzgłowiu” i „Zbudzili Go, bo bo się bali” - to już rozdziały nie tyle psychologiczne, ale stricte religijne refleksje o tym, jak w trakcie tych trudności odnajdywać w nich sens i odnajdywać Boga. Bóg nie zabierze od nas problemu, ale da nam siłę, z pomocą której można będzie ten problem rozwiązać. „Osoba oddana kontemplacji jest w stanie dostrzec w każdym niemal konflikcie, trudnej sytuacji, w czasie kryzysu, który nawiedza ją lub osoby bliskie, obecność a zarazem bliskość Boga”. „W życiu wierzącego wszystko zdaje się przemawiać, przekazywać jakieś prawdy.” „Wszystko, co dzieje się w łodzi naszego życia wydarza się po coś, z jakiegoś powodu, ma konkretną misję, coś komunikuje, czegoś uczy, oświeca, w czymś pomaga lub odwodzi”.
Pozostałe jeszcze rozdziały „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” i „Kimże on jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” to już domknięcie całości, burza została uciszona, kryzys zażegnany, jakie z tego płyną wnioski.
10/10