Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 października 2025

Gabor Mate „Kiedy ciało mówi nie. Koszty ukrytego stresu”

 

        Najważniejsza myśl, jak płynie z książki Gabora Mate, lekarza, jest taka, że istnieje niezaprzeczalny związek pomiędzy psychiką człowieka, stopniem zadowolenia z życia i spełnienia, poczuciem sensu w życiu, a zachorowalnością na nowotwory. Jeżeli człowiek ma problemy, z którymi sobie nie radzi, niekiedy nawet sobie ich nie uświadamia, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zachoruje. Przykładem kogoś, kto nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma problem, jest np. osoba, poświęcająca się nadmiernie dla innych, myśląca tylko o dzieciach i wnukach i ignorująca jednocześnie swoje potrzeby. Ukrytym problemem jest życie pod dyktando innych osób. Nawet gdy komuś wydaje się, że ta sytuacja jest normalna, ciało prędzej czy później zaczyna się buntować i chorować.

     Zdaniem autora, powinniśmy zadawać sobie pytania, np. czy żyję w zgodzie z własnymi, najgłębszymi prawdami, czy raczej po to, by spełniać cudze oczekiwania. Nie powinno się tłumić gniewu, nadmiernie zwracać uwagi na opinie innych osób, być tylko potulnymi, posłusznymi itp. Warto uświadomić sobie własne lęki i cierpienia, żal, zgryzotę, smutek, złość, poczucie beznadziei, odrzucenie, zastanowić się, dlaczego tak właśnie odczuwamy, próbować potem temu zaradzić, niż udawać, że takich odczuć nie ma. Takie udawanie to prosta droga do choroby. Tych sugestii jest oczywiście więcej.

     Te spostrzeżenia nie są obecnie już odkrywcze, ale warte przypomnienia. Autor twierdzi też, że określone cechy psychiczne generują taką a nie inną chorobę. Podobną tezą postawiła też lekarka Preeti Agrawal w książce „Holistyczna droga do zdrowia. Jak uruchomić potencjał samoleczenia”, o której pisałam tutaj. Książka Preeti Agrwal jest jednak głębsza. Jej porady dotyczące zdrowia obejmują m.in. też kwestie duchowości, ćwiczenia relaksacyjne, są u niej wskazówki żywieniowe

     U Gabora Mate poszczególne rozdziały są do siebie bliźniaczo podobne. Jest wskazana konkretna choroba i są opisy pacjentów, którzy na nią zachorowali i mieli bardzo zbliżone cechy psychiczne. Jeden rozdział to jedna choroba. W trakcie czytania jest to mocno nużące. Jest to spojrzenie albo bardzo nowatorskie, albo raczej wyjątkowo uproszczone. Nie ma tu mowy o genetyce, o uwarunkowaniach środowiskowych itp. kwestiach. Sugestie grzebania w przeszłości i wynajdowania tam dla swojego dobra traumatycznych, zapomnianych przeżyć, też budzą mój opór. Zdaniem autora te zapomniane wydarzenia stanowią „wyparcia”, które generują choroby.

      Całość jak na mój gust jest warta uwagi co do zasady, ale przy szczegółach jest mocno dyskusyjna.

7/10



piątek, 19 września 2025

Preeti Agrawal „Holistyczna droga do zdrowia. Jak uruchomić potencjał samoleczenia”

 

        Preeti Agrawal jest hinduską lekarką, która ukończyła w Indiach medycynę, potem nostryfikowała dyplom w Polsce, odbywała staże na uczelniach europejskich i amerykańskich. W swojej książce stara się udowodnić, że najlepiej dla naszego zdrowia byłoby, gdybyśmy mogli czerpać zarówno z dorobku medycyny konwencjonalnej jak też i z medycyny Dalekiego Wschodu, tj. medycyny chińskiej i z ajurwedy, czyli starożytnej medycyny indyjskiej.

        Najbardziej charakterystyczne dla medycyny Dalekiego Wschodu jest przyjęcie, że istnieje bardzo, niesamowicie wręcz ścisły związek pomiędzy tym, co dzieje się w naszym ciele, a tym co dzieje się w głowie. Kluczowe dla zdrowia jest to, czy jesteśmy szczęśliwi, czy mamy sens w życiu, czy nie żywimy negatywnych emocji, jak np. nienawiść, żal, czy nie pragniemy zemsty itp. itd. Co ciekawe, konkretne negatywne emocje wpływają negatywnie na konkretne organy w ciele, tak jakby było pomiędzy nimi powiązanie, tzn. wg medycyny chińskiej i indyjskiej takie powiązanie istnieje. Do pełnego i trwałego wyzdrowienia nie dojdzie, gdy chory nie uzmysłowi sobie prawdziwej przyczyny choroby, np. nie uświadomi sobie, że np. przepełniony jest pragnieniem zemsty i non stop o niej myśli. W książce wskazane jest, który organ w ciele jakie negatywne emocje dewastują. Mam świadomość, że brzmi to dziwnie, ale gdy przypomniałam sobie, jakie problemy zdrowotne mają znajome mi osoby i porównałam sobie te dane do informacji z książki, to stwierdzam, że coś jest na rzeczy.

        Preeti Agrawal opisuje też porady dot. utrzymania zdrowia i zdrowienia, które budzą moje wątpliwości, np. powtarzanie mantr, różne rytuały np. na powitanie słońca, pocieranie konkretnych palców, co ma dać np. oczyszczenie organizmu. Przekonująco z kolei brzmią np. opisy ćwiczeń oddechowych, mających dać relaks i uspokojenie, czy wizualizacje zdrowotne.

        Autorka zamieściła także piramidę zdrowego odżywiania (nie pomyliłam nazwy), nie do końca zgodną z tym, co obecnie uważa się za najlepsze. Za najważniejsze w tej piramidzie wskazała „świadomość”, czyli „praktyki, które uspokajają umysł i wzmacniają ducha”, jak np. „ćwiczenia odprężające i skupiające, które wspomagają proces autorefleksji”, medytacje, kontemplacje, modlitwy”. Kolejnym elementem piramidy jest „aktywność”, czyli co najmniej godzina dziennie na ćwiczenia fizyczne, prace na zewnątrz. Następnie dopiero są konkretne produkty żywieniowe, czyli węglowodany ze zbóż, chleby i kasze z nierafinowanych pełnych zbóż. Dalej są warzywa i wszelkie owoce. Kolejno są białka, ale preferowane są z roślin strączkowych, orzechy, nasiona, jajka , ryby, drób , mięso – oszczędnie. Przyprawy, zioła zamykają piramidę.

         Książka pełna jest porad, nawet gdy ktoś podejdzie do nich z dystansem, sporo może zaczerpnąć.

8/10 

środa, 21 lutego 2024

Margit Kossobudzka, Katarzyna Staszak „Broń się. Jak dbać o swoją odporność”

 


          Książka jest o wszystkim i o niczym. Autorki wepchnęły tu chyba wszystkie kwestie, mające związek ze zdrowiem, jak: geny, wyżywienie, ruch, sen, stres, szczepienia, smog, relacje międzyludzkie itp. itd. 

        Każde zagadnienie poprzedzone jest wywiadem ze specjalistą, tymi specjalistami są głównie lekarze z tytułami naukowymi. Wygląda to mniej więcej tak, że lekarz z tytułem np. dr hab. czy profesora udziela wywiadu na temat np. smogu, dowiadujemy się z niego, że smog szkodzi zdrowiu i warto pojechać na urlop tam, gdzie nie ma smogu, czyli nad morze. Inny lekarz opowiada o ruchu fizycznym i dowiadujemy się, że ruch jest dobry dla zdrowia, nie należy jednak przesadzać, bo ekstremalny ruch już dobry nie jest. Gdy w jednej książce mowa jest o tak wielu zagadnieniach, każde z nich potraktowane jest niezwykle powierzchownie. Do tego aby powiedzieć, iż smog szkodzi zdrowiu, a ruch pomaga, nie jest potrzebny żaden profesor, to są fakty, które każdy zna. Ten smog i ruch to tylko oczywiście przykłady, całość książki wygląda w taki właśnie sposób. Angażowanie ludzi z tak wysokimi tytułami naukowymi do mini wywiadów, dotyczących podstawowych zdrowotnych kwestii, uniemożliwia wykorzystanie ich potencjału intelektualnego. To tak jakby ktoś ze zwykłym przeziębieniem szedł do lekarza profesora. 

       Można jeszcze zapoznać się z listą 10 najzdrowszych produktów. Takich list widziałam już sporo, w ogóle się nie pokrywają i według mnie potrzebny jest spory dystans do tego typu informacji. Tutaj na liście są np. pomarańcze, gdzie indziej z kolei specjaliści od żywienia apelują, aby bazować na produktach lokalnych, gdy te sprowadzane z innych krajów są tak spryskane chemią, że  ich wartość odżywcza jest wątpliwa.   

3/10


sobota, 20 listopada 2021

Agnieszka Maciąg ,,Smak wiecznej młodości"


Smak wiecznej młodości. Jak zachować młodość i witalność - Agnieszka Maciąg | okładka


    Obecnie w księgarniach na półkach "kulinaria" jest olbrzymia liczba różnorakich pozycji. Ta z pewnością jest warta polecenia, aczkolwiek idealna oczywiście nie jest. Co więc odróżnia ją od innych? 

   "Smak wiecznej młodości" to częściowo przepisy, częściowo zaś informacje o zdrowiu, w tym o konkretnych produktach żywnościowych pod kątem wpływu na zdrowie. Najważniejszą kwestią jest tutaj to, aby proponowane potrawy były dobre dla zdrowia, smaczne też. Sporo miejsca poświęcone jest budowaniu odporności organizmu, dzięki właśnie odpowiedniej diecie. Ta odporność nie polega jedynie na tym, że ktoś się nie przeziębia, ale na tym że w ogóle nie choruje. Filozofia życiowa autorki książki w odniesieniu do zdrowia sprowadza się, upraszczając oczywiście do tego, że dzięki odpowiedniemu żywieniu i stylowi życia, można uniknąć chorób. A samo zażywanie leków przypisywanych przez lekarza, bez podjęcia pracy nad żywieniem i zmianą trybu życia i bez zadowolenia z życia, jest ślepą uliczką. Leczone będą tyko skutki, a nie przyczyna. Spory nacisk jest też położony na aspekt z reguły pomijany przez innych autorów, a mianowicie na różnicę w odżywianiu się w różnych okresach życia, inne potrzeby ma organizm młody, inne dojrzały. 

     Autorka preferuje kuchnię bez mięsa, pisze zresztą obszernie, dlaczego. Jej potrawy składają się głównie z warzyw, w mniejszym stopniu z owoców, są łatwe do przyrządzenia. Warzywa czy owoce w większości są nasze, rodzime, a do tego sezonowe. Jest sporo nawiązań do ajurwedy. A. Maciąg namawia chociażby do jedzenia kasz, roślin strączkowych, zdrowych olejów. Poza przepisami jest dużo innych wskazówek żywieniowych, a wprowadzenie ich w życie nie wymaga wielkiego wysiłku. Gotowe potrawy na zdjęciach wyglądają pięknie, podczas oglądania wzrasta coraz bardziej chęć samodzielnego ich ugotowania.

   "Smaku zdrowia" tej samej autorki, który czytałam wcześniej i właśnie ta pozycja wzajemnie się uzupełniają.   

5/6

czwartek, 13 maja 2021

Agnieszka Maciąg "Smak zdrowia"

 


Smak zdrowia - Agnieszka Maciąg | okładka

    Agnieszka Maciąg od kilkunastu lat żyje z pisania książek kulinarnych i o zdrowiu, prowadzi też warsztaty, pisze bloga. Jej książki sprzedają się  w gigantycznych nakładach. Autorka sporo czyta właśnie na temat zdrowia i korzysta przy tym nie tylko z pozycji, pisanych z punktu widzenia medycyny konwencjonalnej, ale też medycyny Dalekiego Wschodu. Wspomina wielokrotnie o ajurwedzie, starożytnej indyjskiej medycynie, z której sporo czerpie. Książka to częściowo teksty o zdrowiu w różnych jego aspektach, częściowo zaś przepisy kulinarne. Pomimo olbrzymiej liczby książek kulinarnych na rynku, ta z pewnością mocno się wyróżnia. Autorka mimo skończonych 50 lat, trzyma się świetnie i nie choruje, mając 42 lata urodziła drugie dziecko.   Kilkanaście lat wcześniej ciągle coś jej dolegało. 

    Zasadnicza teza, jaka jest postawiona przez Agnieszkę Maciąg jest taka, że ciało i duch są integralną częścią. Człowiek nieszczęśliwy, mający problemy emocjonalne, niepełniony, czy skrzywdzony i rozpamiętujący stale tą krzywdę, albo z drugiej strony np. zawistny, mściwy, przepełniony negatywnymi emocjami, nie będzie nigdy zdrowy fizycznie. Jeśli nie zrobi się porządku z sobą samym, nie rozwiąże się problemów, albo nie porzuci tych złych emocji, choroba z pewnością się pojawi, to tylko kwestia czasu kiedy. Autorka podaje tytuły innych książek, w których temat związków ciała z psychiką jest pogłębiony, tytuły te można znaleźć też na jej blogu, do którego też zaglądam. 

    Na zdrowie wpływa psychika, ale też oczywiście zdrowe odżywianie, aczkolwiek różne osoby różnie je przedstawiają, ruch, ale też nadużywanie leków i stosowanie przesadnej liczby kosmetyków opartych nie na naturalnych, roślinnych składnikach, tylko na samej chemii. A. Maciąg przedstawia szczegółowo, jakie pokarmy są najzdrowsze i w jaki sposób winny być one przyrządzane. A ponieważ często odwołuje się właśnie do ajurwedy, to widać nieco różnicy pomiędzy tym, co zalecają nasi lekarze, a co właśnie ajurweda. Przykładowo w ajurwedzie preferuje się posiłki gotowane, ciepłe, a nie surowizny. Są też oczywiście i punkty wspólne, typu stawianie na warzywa i owoce, a nie na tłuszcze zwierzęce. 

   Opinie na temat leków mogą budzić kontrowersje, ale ja np. całkowicie z nią się zgadzam. Ona sama nie zażywa żadnych leków właśnie od kilkunastu lat i jest w pełni zdrowa. Oczywiste jest to, że przy określonych chorobach nie ma innego wyjścia, ale u nas leków się stanowczo nadużywa. Przypisywanie leku każdemu pacjentowi, obojętnie z jaką dolegliwością on przychodzi, jest niemal dogmatem naszych  lekarzy. A te leki rozwalają żołądek, wątrobę, nerki i mało kto o tym mówi. Podobnie kosmetyki, zdecydowana większość to czysta chemia, a różne związki chemiczne z tych kosmetyków rozregulowują chociażby układ hormonalny. 

     W niektórych miejscach autorka jest jak dla mnie za bardzo dogmatyczna, np. radzi, aby bezwzględnie kłaść się spać na tyle wcześnie, aby o godz. 22 już spać, albo aby nigdy w żadnej postaci nie pić żadnego alkoholu, nawet piwa czy lampki wina. Dlatego dystans do tego, co ona pisze jest potrzebny, ale sporo pomysłów z lektury można zaczerpnąć. 

    Przepisy kulinarne to po części dania na śniadanie czy obiad, ale bardzo niekonwencjonalne, zbliżone do diety wegańskiej, ale są też np. mikstury na wzmocnienie odporności, syropy.  
5/6