czwartek, 8 grudnia 2016

Stanisław Lem „Kongres futurologiczny” – audiobook, czyta Adam Ferency

Mistrzowie słowa. Tom 22. Kongres futorologiczny
 
  
Mogłabym dodać podtytuł  - Stanisław Lem „Kongres futurologiczny” – audiobook, czyta Adam Ferency – czyli jak to jest, gdy człowiek zabiera się do czytania czy słuchania tego rodzaju literatury, która go nie pociąga i na której się nie zna.
     Lem jest już legendą a jego twórczość to dzieła wyjątkowe. To wie każdy. Tyle tylko, że w tych dziełach jest sporo wątków filozoficznych, a ja wstyd przyznać, ale filozofię znam bardzo słabo i nigdy  mnie ona nie pociągała. Być może to kwestia niewiedzy, może braku kogoś, kto byłby w stanie zafascynować innych tym tematem. Ale jest jak jest.  Z jednej strony za filozofią nie przepadam, ale z drugiej, Lema chciałam poznać bliżej. Sięgnęłam więc po „Kongres. Było mniej więcej tak, jak zlecał Hitchcock, czyli według recepty, że na początku ma być trzęsienie ziemi, a potem napięcie ma rosnąć. A właściwie była to odmiana teorii Hitchcocka. Początku jeszcze dałam radę wysłuchać i to nawet z pewnym, nikłym, bo nikłym , ale jednak zainteresowaniem, a potem było coraz gorzej.

wtorek, 6 grudnia 2016

Arthur Conan Doyle „Studium w szkarłacie” – audiobook, czyta Janusz Zadura













Obraz znaleziony dla: Studium w szkarłacie
Opowiadania o Sherlocku Holmesie można czytać dla samej przyjemności czytania. Lata mijają, pojawia się coraz więcej różnego rodzaju kryminałów i detektywów, a Sherlock Holmes  chyba na zawsze pozostanie rozpoznawalny i to dla każdego niemal na całym świecie. Ma swoje dziwactwa, ale w przyjaźni pozostaje wierny na całe życie. I zawsze i w teorii i w praktyce głosi pochwałę intelektu i logicznego myślenia. W opowiadaniach brak jest epatowania przemocą, jest za to empatia , nawet i zdarza się, że wobec zabójcy i jest humanitaryzm. Do tego dochodzi pejzaż z mgłami, unoszącymi się nad londyńskimi ulicami i nad Tamizą. I jeszcze nastój i grozy i tajemnicy. Tylko tyle i aż tyle.  Można się delektować bez końca, tak jak i można kontemplować niemal bez końca dzieło sztuki. A dzięki audiobookom można sobie zafundować Holmesa w drodze do pracy. „Studium w szkarłacie” traktowane jest jako powieść, dla mnie to raczej dłuższe opowiadanie, jako audiobook trwa około 5 godzin.

niedziela, 4 grudnia 2016

Julian Fellowes „Belgravia”


            
 Julian Fellowes znany jest głównie jako scenarzysta.  Próbował trochę sił i w literaturze, ale to Belgravia” jest jego pierwszą powieścią. Jeżeli komuś podoba się serial „Downton Abbey” , czy film „Gosford Park” prawdopodobnie spodoba się i „Belgravia”.

    Jest to powieść , której wydarzenia rozgrywają się w pierwszej połowie XIX wieku, a dzieją się one  zarówno na salonach arystokratycznych tamtejszego Londynu, wśród przedstawicieli tzw. dorobkiewiczów, ale i wśród służby, pokojowych, kamerdynerów itp. Książka ta reklamowana jest wszędzie m. in. informacjami o tym, że opisywane dwie rodziny łączy wielki sekret. Ten sekret ma przyciągnąć czytelnika. Ale ten właśnie sekret czytelnik poznaje bardzo szybko, zaraz na początku książki, w pierwszym rozdziale , zdradzenie go tutaj nie będzie więc żadnym  spojlerem. Otóż młoda Sophie Trenchard , pochodząca z dorabiającej się rodziny, miała romans z dziedzicem fortuny, młodym arystokratą,   Edmundem Bellasisem. Jej ukochany zginął pod Waterloo, a ona jak się okazało, była w ciąży. W ukryciu, ale za wiedzą rodziców, urodziła dziecko, które z obawy przed skandalem, oddano rodzinie porządnego, bezdzietnego pastora. W kolejnych rozdziałach, rozgrywających się ponad 20 lat później , gdy owo dziecko czyli Charles Pope będzie już młodym mężczyzną, okoliczności spowodują, że tajemnica zostanie zagrożona. Oczywiście dochodzą do tego i inne wątki, inne osoby, inne romanse, inne tajemnice. Ciekawe jest to, że w miarę  lektury okazuje się, że pewne wydarzenia wyglądały nieco inaczej, jak to się początkowo wydawało. Jest więc tym bardziej ciekawie.

wtorek, 15 listopada 2016

Magdalena Parys „Magik”

Okładka książki Magik        

Dawno nie czytałam tak wciągającej powieści.  Jest to książka  z pogranicza powieści obyczajowej, z doskonale oddanymi realiami życia w Berlinie, problemami mieszkańców,  a także z elementami powieści sensacyjnej i z malutką domieszką tzw. spiskowej teorii dziejów. Ta spiskowa teoria dziejów to nadal niemal wszechwładni funkcjonariusze dawnej Stasi . To ostatnie było dla mnie zgrzytem, ponieważ jednak klimat Berlina  i wszystkie pozostałe kwestie są napisane  świetnie,  nie był to wielki problem.  Jest to powieść, w której jednym z bohaterów jest Berlin. Tak jak np. książki Donny Leon są też w pewnym sensie opowieściami o Wenecji, „Lalka” Prusa jest o Warszawie, tak „Magik” jest o Berlinie. Literacka Nagroda Unii Europejskiej z 2015r. była całkowicie zasłużona. Autorka w dzieciństwie mieszkała wraz z rodzicami w Polsce, potem wszyscy wyemigrowali do Niemiec, zna więc realia życia w obu tych państwach. Na jej przykładzie doskonale widać, że  prawdą jest, że gdy ktoś chce pisać, to najlepiej, aby pisał o tym, na czym się zna i o czym ma wiedzę.

       Magdalena Parys jest ciekawą osobą, kiedyś oglądałam z nią wywiad w Xiegarnii. Podawała m. in. ciekawostki, związane z Niemcami. Wspomniała m. in., że gdy jej dziecko zaczęło chodzić do szkoły, niemieckiej oczywiście, była na wywiadówce. Nauczycielka nakazała, aby rodzice wypełniali dzienniczki, w których mieli zapisywać, ile czasu dziecku w danym dniu się czytało. Parys była zaskoczona, ale okazało się, że takie zachowanie nauczycielki to nie było nic wyjątkowego, że to jest norma. Niemcy przywiązują olbrzymią wagę do czytania. Wpajają to dzieciom od małego tak, iż potem dzieci nie mogą się już bez tego obejść.

Frances Hodgson Burnett „Mała księżniczka” – audiobook, czyta Kinga Preis

  1.  Mała księżniczka. Czyta Kinga Preis - książka audio na CD (format MP3) - Frances Hodgson Burnett
  2.  Każda chyba dziewczynka czytała w dzieciństwie „Małą księżniczkę”. Ja też ją czytałam, ale jak się okazało, odświeżenie lektury po tak wielu latach nie zaszkodziło. Jest to tak piękna książka, że mogą ją przypomnieć sobie i dorośli. Mała dziewczynka, córka oficera brytyjskiego, stacjonującego w Indiach została przywieziona do Londynu, na pensję, ażeby mogła się wyedukować. Ojciec łożył na jej utrzymanie olbrzymie pieniądze, żyła w niewyobrażalnym luksusie. Po paru latach ojciec zmarł, stracił wcześniej wszystkie pieniądze, zainwestowane w fabrykę diamentów. Właścicielka pensji zrobiła wówczas z dziewczynki popychadło, bezpłatną służącą, którą bardzo źle traktowała, kazała jej zamieszkać na nieogrzewanym poddaszu i głodziła ją. Po około dwóch latach okazało się z kolei, że majątek ojca ocalał, Sara jest bajecznie bogata i odnalazł oraz wziął ją do siebie  przyjaciel ojca.

    Jak dla mnie to rzeczywiście jest klasyka literatury. W książce nie wszystko, co się dzieje,  jest piękne i przyjemne, jest też straszny okres głodu, chłodu. Niektórzy izolują dzieci od takich informacji, ale autorka nie. I tak jak w tej książce, jest też w życiu, nie zawsze jest przyjemnie. Są gorsze i lepsze okresy. Te gorsze nie są niczym nadzwyczajnym i warto, żeby dziecko – czytelnik, miało tego świadomość, żeby wiedziało, że nie zawsze wszystko będzie fajnie, to co jest fajne, w jednej minucie może się skończyć, że jest sporo niewdzięcznych i podłych ludzi.  Że trudny czas trzeba przetrwać i się nie zeszmacić.

piątek, 11 listopada 2016

Lilian Jacson Braun – „Kot, który lubił Brahmsa”

Okładka książki Kot, który lubił Brahmsa           


„Kot, który lubił Brahmsa” to tom piąty z mojej ulubionej serii, o wcześniejszym, czwartym  tomie,  pisałam tutaj.  I właśnie w „Kocie, który lubił Brahmsa”  następuje przełom w życiu Qwilla. Nasz bohater wyjechał na wakacje, na kilka miesięcy. Wyjechał bardzo daleko, bo aż nad Wielkie Jeziora.  Otrzymał zaproszenie od przyjaciółki swojej matki, bardzo leciwej już Fanny. Kobieta ta była milionerką, zaoferowała Qwillowi mały domek w lesie do wyłącznej dyspozycji.  Qwill z kotami  i dwoma pudłami  książek przejechał bardzo długi dystans i rozgościł się. Poznał miasteczko i jego mieszkańców. Dość szybko zorientował się, że w okolicy dzieje się coś niepokojącego. Płynąc łodzią mało co nie wyłowił trupa. Wśród miejscowych krążyły pogłoski, że nad jeziorami krąży UFO. Ofiara zabójstwa w tym tomie padła właśnie Fanny. I nieoczekiwanie  okazało się, że na mocy ostatniego testamentu jedynym dziedzicem gigantycznej fortuny uczyniła Qwilla. Ale był warunek. Aby posiąść fortunę musiał przez 5 lat zamieszkać w małej mieścinie Pickax, do której właśnie przybył . Równoznaczne było to z porzuceniem pracy dziennikarza w gazecie, w której zapuścił już korzenie i w której zaczął odnosić sukcesy. Ale można się domyślić, jak zadecydował.

niedziela, 6 listopada 2016

Henry James „Portret damy” – audiobook, czyta Ksawery Jasieński

Okładka książki Portret damy         

   
    Henry James zdaniem Donny Leon wie o nas niekiedy więcej, niż my wiemy o sobie sami. Czy rzeczywiście tak jest ? Trochę tak.  W przypadku tej książki sportretował on młodą Amerykankę, Izabellę Archer, która wyruszyła z ciotką do Europy. Najpierw udały się do posiadłości ciotki pod Londynem, gdzie Izabella poznała kuzyna Ralfa i jego ojca. Ralf i jego sąsiad lord Warburton zakochali się w niej, lord dostał kosza, zaś Ralf nie ujawnił swoich uczuć. Izabella odrzuciła też konkurenta z Ameryki, Caspara. W tym samym czasie dostała olbrzymi spadek i wyruszyła w podróż po Europie. Po odrzuceniu oświadczyn wspomnianych, wartościowych ludzi, wyszła za mąż za wdowca z Florencji, Osmonda, wyjątkowo wrednego typa, który kochał tylko jej majątek.

    O tej książce napisano dużo, nawet bardzo dużo. Nie ze wszystkimi opiniami  się zgadzam. Nie zawsze zgadzam się nawet z samym narratorem. Zdaniem narratora Izabella miała mocny charakter i była indywidualistką. Tak było tylko do pewnego momentu. Początkowo ten jej indywidualizm ujawniał się w tym, że nie miała zamiaru wyjść za mąż. W obecnych czasach jest to nie za często prezentowane stanowisko, ale 150 lat temu rzeczywiście było to niespotykane, szczęście kobiety utożsamiano przecież z zamążpójściem i rodzeniem dzieci. Według narratora Izabella była  kobietą wyjątkowo inteligentną. Moim skromnym zdaniem niekoniecznie, gdzież była jej inteligencja, gdy wybrała najgorszego możliwego konkurenta i nie przyszło jej do głowy, że on ubiega się o nią dla pieniędzy?

niedziela, 23 października 2016

Donna Leon „Złote jajo”

Okładka książki Złote jajo           

Niepowtarzalny znak firmowy Donny Leon to Wenecja jako miejsce akcji jej kryminałów. Tak jest oczywiście i w przypadku „Złotego jaja”. Większość jej poprzednich książek czytałam, poza „Ukrytym pięknem”, o którym pisałam tutaj,  dawno temu i zlewają mi się one w jedną całość.  Ale całość ta jest unikalna i nie do pomylenia z czymkolwiek innym.   Komisarz Brunetti wraz z żoną Paolą i dwojgiem dziećmi są Wenecjanami.

niedziela, 16 października 2016

Agata Christie „Pora przypływu”

Okładka książki Pora przypływu           

W „Porze przypływu” mamy okazję zaobserwować rodzinę Cloadów, w sytuacji gdy zdarzyło się coś, czego  w ogóle nie brali pod uwagę, co uważali za niemożliwe. Ustami jednego z bohaterów  _ Dawida - Agata Christie mówi: „Nie nauczyli się państwo tylko jednej prawdy. Że na tym świecie nie ma nic pewnego.”

wtorek, 11 października 2016

Marcel Proust „Sodoma i Gomora” – cz. IV „W poszukiwaniu straconego czasu”

  
           Kilkakrotnie pisałam już o „W poszukiwaniu straconego czasu”, ostatnio tutaj.  W tym tomie alter ego autora po raz drugi przyjechał do uzdrowiska Balbec i tam spędził  około pół roku. Opisując pobyt w Balbec, autor jak to czynił w poprzednich tomach, również snuje masę refleksji, głównie o ludzkich charakterach  i postawach, o muzyce, sztuce, architekturze, i o całej masie różnorakich zjawisk, np. o przemijaniu czasu, o snach, o przeczuciach  i innych sprawach. Jak sprawdziłam, akcja powieści rozgrywa się w 1900r. A co osobistych kwestii głównego bohatera, to w Balbec przebywał z matką. W pobliżu wypoczywała też Albertyna, w której był coraz bardziej zakochany. Kontakty towarzyskie utrzymywał głównie z Verduinami, bogatymi snobami, a także z baronem de Charlusem. Opis każdej sytuacji przeradza się u Prousta w masę dygresji i rozmyślań. Streszczenie wszystkich refleksji absolutnie jest niemożliwe i pozbawione sensu. Każdy czytelnik na co innego zwróci uwagę, a gdyby książkę czytał  drugi raz, to zwróci uwagę pewnie na coś jeszcze innego. A ja skupię się na tym, co mi dało najwięcej do myślenia. Zasygnalizuję  garść rozmyślań na różne tematy, a te rozmyślania nie będą wcale miały ze sobą związku.

środa, 5 października 2016

Lilian Jackson Braun „Kot który nie polubił czerwieni”


Okładka książki Kot, który nie polubił czerwieni         
Wpadłam ostatnio na ciekawy pomysł , jak przy braku czasu przeczytać większą liczbę książek. Przed położeniem się spać, już w łóżku, z reguły coś czytałam , teraz zaś zabieram się wówczas za coś innego, niż w ciągu dnia. I tym sposobem przeczytałam właśnie kolejne, czwartą i piątą część mojej ulubionej, pogodnej serii, czyli „Kota, który…”. O każdej napiszę w odrębnych postach. Chronologicznie „Kot który nie polubił czerwieni” jest to część czwarta, ale to jednocześnie to ostatni tom utrzymywany w tej samej konwencji, tzn. Qwill jest dziennikarzem i w każdej książce zajmuje się inną tematyką do opisywania, np. dzieła sztuki, wnętrzarstwo itp. W następnym tomie  nastąpi przełom, będzie równie ciekawie, może nawet bardziej ciekawie, ale już inaczej.