Gdy
biorę do ręki dzieła Shakespeare, zastanawiam się, jak to jest.
Czy on naprawdę znał duszę człowieka na wylot, czy można znaleźć
u niego takie prawdy, o których nikt inny nie pisał, albo prawdy
mało znane czy kontrowersyjne, albo takie, które nie do końca
sobie uświadamiamy. Uważam, że właśnie tak jest, znał człowieka
jak mało kto i to w czasach, gdy nie było żadnych psychiatrów,
psychologów, psychoanalityków czy psychoterapeutów. Nie znałam
wcześniej „Kupca weneckiego”, intryga jest bardzo wciągająca,
a ilość różnorakich prawd psychologicznych olbrzymia.
Zaskoczyło
mnie pozytywnie przykładowo oczywiście to, co Shakespeare napisał
o przyjaźni. Poeci z reguły opiewają miłość. A tutaj Lorenzo
mówi do Porcji: „Masz szlachetne, prawdziwe i ścisłe pojęcie o
tym, czym jest boska przyjaźń”. Znaczna część utworu odnosi
się do przyjaźni, która co do zasady może być nawet trwalsza,
bardziej szczera i wartościowa od miłości. „Kupiec” jest w
dużej mierze poza tym także o sile nienawiści, zemście i
miłosierdziu. Shylock wpada niemal w euforię na myśl o
nadchodzącej zemście „Co za radość. Będę go gnębił, będę
go dręczył. Co za radość”. Miłosierdzie potraktowane jest jako
jeden z najwspanialszych przymiotów ducha. W kontekście całego
utworu chyba bardziej trafne byłoby mówienie nie o miłosierdziu,
tylko o przebaczeniu, nie wiem, jak jest w oryginale.
„Do
miłosierdzia nie można przymusić
Ono
opada jak ciepły deszcz z nieba,
Błogosławieństwo
przynosząc podwójne –
Temu
kto daje i temu kto bierze.
Najpotężniejsza
z potęg tego świata,
Królom
przystoi bardziej niż korona”.
Czasami
zapewne wiele osób ma wątpliwości co do sensu czynienia dobra w
bezmiarze zła, wydaje się, że to nie ma większego sensu. Ale
dramaturg pisze:
„To
w naszym domu błyszczy to światełko;
Maleńka
świeczka, a widać ja z dala!
Podobnie
dobry uczynek jaśnieje
W
złym mroku świata”.
Często
też zapewne czytelnik widział sytuacje, gdy światem rządzi
blichtr, zwyciężają w różnych aspektach osoby, najbardziej się
lansujące, a niekoniecznie coś sobą reprezentujące. Tak bywało
zawsze. Tutaj zaś autor wyraźnie sygnalizuje, że ma świadomość,
iż tak właśnie z reguły jest, ale w tej konkretnej sztuce
nagrodę, czyli rękę Porcji, dostanie ktoś najbardziej
wartościowy. Wybierając jedną z trzech szkatułek Bassanio
analizuje:
„Co
z wierzchu błyszczy, w środku bywa niczym;
Świat
wiecznie zdobią ozdobne pozory”.
Mając
do wyboru szkatułkę złotą, srebrną i ołowianą, wybiera tą
ostatnią.
„Wybieram
zaś ciebie,
Skromny
ołowiu, który raczej grozisz
Niż
obiecujesz: wolę szarą mowę
Niż
złotoustych kruszców rozgadanie.”
Większość
osób zapewne uważa, że kieruje się wartościami, ale prawda jest
taka, że jednak znaczna część wybierając chociażby pracę, nie
do końca kieruje się tym, co ich naprawdę fascynuje, tylko po
prostu przyszłymi, przewidywanymi zarobkami. Shakesperare mówi do
księcia Maroka, który ubiegając się o rękę Porcji, wybrał
złotą szkatułkę :
„Dzieci,
dzieci!
Kto
mądry, ten się nie podnieci
Złudą,
nie wpadnie w złote sieci”.
Shakespeare
pisze też o mądrości, o doświadczeniu jako o niezbędnym do
zrozumienia życia czynniku.
„Tylko
doświadczenie
Kształci
sąd, daje zrozumienie
Prawdy,
odsłania nam korzenie
Błędu”.
„Wielu”:
to może oznaczać jedynie
Tłum
głupców, którzy ufają pozorom
I
widzą tylko to, co ujrzy oko,
Nie
sięgając w głąb”
Właściwie
to nad całą sztuką można dłużej myśleć, niż ją czytać.
Powyżej wybrałam tylko niektóre z najciekawszych myśli, do
każdego najbardziej przemówi co innego, każdy ma inne
doświadczenie, jest w innej sytuacji osobistej czy zawodowej. Nie
ulega wątpliwości, że Shakespeare był wielkim mędrcem, a my
możemy czerpać z tej mądrości. Nawet gdy któraś z jego myli
może wydać się już znana i mało odkrywcza, warto jednak się nad
nią zastanowić, odnieść do pewnych sytuacji życiowych i wtedy
zauważy się jej głębię, drugie dno, trzecie, podtekst no i
siebie w tym wszystkim. Mam w domu 2 olbrzymie tomy dzieł
Shakespeare`a, komedie i tragedie zamierzam je sukcesywnie wszystkie
przeczytać, łącznie z tymi które już znam.
10/10