środa, 1 marca 2017

Virginie Despentes „Vernon Subutex” – audiobook, czyta Roch Siemianowski

Audiobook Vernon Subutex. Tom 1  - autor Virginie Despentes   - czyta Roch Siemianowski

   
    „Vernon Subutex” został nazwany w 2015r. we Francji książką roku. Czy zasadnie? Miałam mieszane uczucia. Tytułowy Vernon Subutex to miłośnik muzyki, były właściciel sklepu z płytami, który w związku z rozpowszechnieniem mp3 splajtował. Stał się bezrobotny i aby przeżyć, wyprzedawał płyty ze sklepu przez internet. Gdy płyt zabrakło, pojawiły się problemy finansowe, nie miał na czynsz, a gdyby nie przyjaciel, muzyk Alex,  Vernon szybko zostałby eksmitowany. Eksmitowany i tak został, stało się to po śmierci Alexa, który się zaćpał. Vernon początkowo wpraszał się do znajomych, gdzie pomieszkiwał po kilka dni, ostatecznie jednak wylądował na bruku w sensie dosłownym. Alex krótko przed śmiercią nagrał kilkugodzinny wywiad z samym sobą do kamery i oddał go Vernonowi. Powoli coraz więcej osób zaczęło poszukiwać Vernona i wywiadu. Nie jest to spojler, bo to dopiero pierwszy tom i nie wiadomo, czy bezdomność okaże się jedynie epizodem w życiu Vernona , czy wyjdzie na prostą. Żaden z innych wątków w pierwszym tomie nie jest zamknięty, podobnie jak i wątek płyt z wywiadem.

      Opis środowiska, w którym przebywał Vernon, nie wydaje się być odkrywczy. Byli to muzycy lub osoby, powiązane z tym  środowiskiem lub z show businessem, a nawet i gwiazdy filmów porno. Mieli pieniądze, mimo 40 czy 50 lat na karku imprezowali, pili, ćpali, partnerów do seksu zmieniali jak przysłowiowe rękawiczki. Byli wśród nich homo, hetero, a także i osoby po zmianie płci. Łączyły ich wszystkich więzy dość powierzchowne, bo gdy Vernon znalazł się na bruku, chętnych do udzielenia mu jakiejkolwiek pomocy nie było. Autorka głównie skupiła się na Vernonie, ale opisała też sporo innych postaci, np. Xaviera, scenarzystę, którego brat również w młodym wieku zmarł z przedawkowania, jego matkę, innego znajomego, który zakochany był w żonie do szaleństwa i jednocześnie znęcał się nad nią i ją bił, i in. Momentami ludzie ci wydawali się odrażający.

     Ale w miarę rozwoju akcji, coraz wyraziściej w tle opowieści jawił się obraz współczesnego Paryża. Pokazana została  policja, która po otrzymaniu zgłoszenia o pobiciu w środowisku kloszardów zaraz szukała potencjalnego sprawcy wśród prawicowych ekstremistów. Policjanci obawiali się utraty pracy, nie byli zachwyceni, że do tłumienia różnego rodzaju zamieszek, zabiera się właśnie ich. Można poznać młodą dziewczynę, rodowitą Francuzkę, która miała tak dość rodziców, w tym matki byłej gwiazdy filmów porno i prostytutki,  i trybu życia różnych ich i swoich znajomych,  że zmieniła religię i stała się gorliwą wyznawczynią islamu. Jest dawna znajoma Vernona, która nie mogła przeboleć upływu czasu i starzenia się. Jest też i Hiena, która żyła z wszelkiego rodzaju działań, podejmowanych na zlecenia w internecie. Potrafiła niszczyć konkurencję, „podkładać świnię”, nie cofała się przed niczym itp.

    Mówi się niekiedy, że jeżeli film lub książka zawierały chociaż jedną scenę, która naprawdę nam się podobała  i nas poruszyła, warto było ten film obejrzeć, czy przeczytać książkę. W „Vernonie Subitexie” jest właśnie taka scena.

sobota, 25 lutego 2017

Daphne du Maurier „Kozioł ofiarny”

 
            
Publio.pl


                 
   Daphne de Maurier, angielska pisarka z minionego stulecia, autorka „Rebeki”, „Ptaków”, „Oberży na pustkowiu” i in.  obecnie mało znana, zafascynowała swą twórczością samego Hitchcocka. I nie ma się co dziwić. Jej książki są niebywale i wciągające i zaskakujące. Aż proszą się o kolejne ekranizacje.     

     „Kozioł ofiarny” opisuje wydarzenia, rozgrywające się około 15 lat po zakończeniu II wojny na francuskiej prowincji. Główny bohater i narrator powieści to stosunkowo młody Anglik, nauczyciel, niezamożny, interesujący się historią, samotny, który przyjechał do Francji trochę ją pozwiedzać, a trochę pomyśleć o swoim życiu w jednym z klasztorów. Przypadkowo poznał francuskiego hrabiego, Jeana, który okazał się jego sobowtórem. Jean zaczął naciskać, aby  mężczyźni zamienili się rolami, coś mniej więcej jak w „Królewiczu i żebraku” Marka Twaina. Ostatecznie do zamiany doszło,  Francuz zniknął, a John wcielił się w jego postać i wraz z szoferem udał się do niby to swojego zamku, aby odgrywać rolę pana domu. Nie wiedział kogo tam zastanie, jak się okazało hrabia miał żonę, córkę, matkę, brata i siostrę, z którymi to mieszkał. Zamieszkiwała z nimi też żona brata i oczywiście służba.  Hrabia miał też dwie kochanki. Początkowo Anglikowi trudno było rozróżnić, kto jest kim, wyniknęło z tego sporo sytuacji w stylu czarnego humoru, ale oczywiście zorientował się.   

czwartek, 16 lutego 2017

Lilian Jackson Braun „Kot, który znał Szekspira”

Okładka książki Kot, który znał Szekspira         


   Czytanie mojej ulubionej serii o kotach trwa nadal i zważywszy na to, że seria liczy 30 tomów, jeszcze będzie trochę trwać. Pisałam już wielokrotnie o wcześniejszych tomach, ostatnio tutaj. W tomie siódmym Qwill zadomowił się już niemal w miasteczku Pickax, mieszkał ze swoimi kotami – Koko i Yum Yum i z gospodynią w budynku, będącym częścią rezydencji przyszywanej ciotki. Wydarzeniem, które wstrząsnęło w tym tomie miasteczkiem, była nagła śmierć w wypadku samochodowym nestora rodu Goodwinter, właściciela jedynej miejscowej gazety, pasjonata drukarstwa. Poza stratą osobistą dla rodziny i przyjaciół była to też olbrzymia strata dla mieszkańców, ewenementem byłoby przecież miasto bez gazety w dobie sprzed internetu. Qwill miał, jak się okazało, słuszne wątpliwości co do tego, czy wypadek rzeczywiście był przypadkowy.  Wątpliwości zaczęły się mnożyć, gdy wdowa błyskawicznie powzięła pomysł, aby sprzedać majątek po mężu, łącznie z gazetą. Qwill zaczął zastanawiać się, jak można byłoby pomóc  ich synowi, zwanemu Juniorem. Trupów było potem nieco więcej.

           Podobnie jak i w niemal wszystkich wcześniejszych tomach, Qwill cieszył się zwyczajnym życiem, bez spektakularnych wydarzeń, tak jak i każdy z nas mógłby cieszyć się zwykłą codziennością. Te książki to jedna wielka pochwała codzienności. W poprzednich tomach z racji wykonywanego zawodu dziennikarza, dowiadywał on się wielu nowych rzeczy, np. o wnętrzarstwie, o garncarstwie, o sztuce nowoczesnej itp. W tym tomie uczył się, bez jakiegokolwiek problemu zresztą, prawie naturalnie, integrowania z lokalną społecznością miasteczka. Chodził do lokalnych restauracji, poznawał mieszkańców, z niektórymi się zaprzyjaźniał, jak np. z miejscowym szeryfem. Dowiadywał się o lokalnych inicjatywach i stowarzyszeniach, np. o Towarzystwie Historycznym, Klubie Genealogicznym, interesował się nimi. Wystąpił też nawet z własną inicjatywą utworzenia miejscowego teatru amatorskiego. W tym tomie pojawiły  się kolejne ciekawe osoby, w poprzednim była to kąśliwa projektantka wnętrz, Amanda Goodwinter, w tym  Polly Duncan, miejscowa bibliotekarka, w której nasz bohater zaczął się podkochiwać.

wtorek, 14 lutego 2017

Jack London „Martin Eden” – audiobook, czyta Mieczysław Morański

 
Martin Eden


      „Jacka Londona” czytałam naprawdę dawno temu. Okazało się, jak to zwykle bywa, że  nie za wiele pamiętam i słuchałam całości niemal tak, jak zupełnie nowej książki. Jest to historia młodego chłopaka, pochodzącego z nizin społecznych, niewykształconego marynarza. Martin był szalenie inteligentny i gdy poznał pochodzącą z bogatej, wykształconej rodziny, Ruth Morse, zakochał się niemal do szaleństwa. Postanowił zdobyć dziewczynę. W tym samym czasie odkrył w sobie żyłkę pisarską, zaczął pisać opowiadania, eseje i inne formy literackie i wysyłał je do gazet. Początkowo nikt nie chciał niczego publikować, a rodzina Ruth robiła wszystko, co mogła, aby zniechęcić dziewczynę do biednego i bez jakiejkolwiek pozycji zawodowej  adoratora. Martinowi było strasznie ciężko, klepał biedę, nie dojadał, a niekiedy nawet i głodował. Ostatecznie jednak karta zaczęła się odwracać.  Zaczął odnosić coraz większe, wręcz oszałamiające, sukcesy literackie, stał się sławny . Ruth, która zerwała zaręczyny,  podjęła próbę odzyskania Martina. Wówczas to on z kolei przeżywał zniechęcenie do świata, do fałszu, zakłamania, do ludzi, którzy najpierw odrzucali jego rękopisy jako bezwartościowe, potem chcieli płacić krocie za możliwość ich publikacji. Czuł odrazę do osób, które  najpierw odnosiły się do niego z rezerwą i jak do kogoś bezwartościowego, a potem prześcigali się w zaproszeniach na obiad.

      Powieść jest brutalna. Zawiera sporo elementów autobiograficznych, a Jack London znał życie. Pracował w wielu zawodach, w tym również i fizycznie.  Znał biedę i bogactwo. Widział ludzie w różnych ekstremalnych sytuacjach. Pod względem tego olbrzymiego doświadczenia życiowego przypominał mi nieco E. M. Remarque`a. Miał też świadomość, że są ludzie i szlachetni i podli, ale zdecydowanie tej podłości widział więcej, szczególnie wśród tych, którym dobrze się powodziło.  Pisał z pozycji outsidera , którym był zawsze. Jego bohater w pewnym momencie nie miał już prawie nic wspólnego z klasą robotniczą, a burżuazją, która łaskawie go chciała po jego sukcesach „przygarnąć”, gardził.

      Jest to idealna powieść dla ludzi, którzy tak, jak i Martin Eden, gardzą „autorytetami”, demaskują je, kwestionują istniejący porządek. Idą wbrew opinii ogółu, mają swoje zdanie i potrafią go bronić. Żyją na swój własny sposób, rzadko akceptowany przez innych. Są silni i potrafią walczyć o swoje marzenia. Patrzą trzeźwo na życie, nie oszukują samych siebie, wolą znać najgorszą nawet prawdę, niż udawać coś przed sobą, nie znoszą zakłamania. Martin przyjął do wiadomości, że spośród osób, które go adorują jako znanego i bogatego,  gdyby znowu popadł w biedę, nikt nie chciałby go znać. Pogodził się z myślą , że była narzeczona zerwała z nim, bo wolała słuchać rodziców, niż wybrać miłość do niego, a poza tym wstydziła się go przed znajomymi. Przejrzał wszystkich lizusów na wylot.  Martin Eden jest postacią skrajnie różną od większości, tzn. od tych, którzy tkwią całe życie w ułudzie, wmawiają sobie, że mają udane małżeństwa lub satysfakcjonująca pracę.  Gdy był sam, mógł wybrać sobie spośród chętnych którąkolwiek kobietę, z racji tego, że żadnej nie kochał, wolał być sam. Czy z taką bezkompromisową postawą żyje się lepiej, czy gorzej, to kwestia względna, pewnie zależy z czyjego punktu widzenia.

środa, 8 lutego 2017

Ioana Parvulescu „Życie zaczyna się w piątek”




Uwielbiam i filmy i książki o podróżach w czasie, i w przeszłość i w przyszłość, w przeszłość chyba nawet bardziej. Co do filmów to rewelacyjne są pod tym względem komedie „Goście, goście”, „Goście, goście 2”, „Goście w Ameryce” i wszystkie trzy części „Podróży do przyszłości”.  Jeden z najlepszych to też ”O północy w Paryżu” W. Allena. Warte uwagi są też „Linia czasu” M. Crichtona , ostatnio w telewizji widziałam ją pod nieco innym tytułem. Zobaczyć można też  „Peggy Sue wyszła za mąż”. Kojarzę też dla młodzieży „Małgosia contra Małgosia” i „Godzinę pąsowej róży”, te ostatnie nakręcono na podstawie powieści. Książek jest jakby mniej, a może ja mam w tym zakresie mniejszą wiedzę, przypominam sobie „Wehikuł czasu” H. G. Wellsa. Do tej samej niemal kategorii zaliczyłabym podróż do zupełnie innego wymiaru, innej czasoprzestrzeni w „Opowieściach z Narnii”  C. S. Lewisa . No a teraz dostaliśmy takie niemal ciepłe bułeczki, czyli kolejną, rewelacyjną podróż w czasie w powieści „Życie zaczyna się w piątek”.  

poniedziałek, 6 lutego 2017

Podsumowanie roku 2016


Napisałam już o książkach roku 2016, podobnie jak to zawsze robię w styczniu w odniesieniu do roku ubiegłego. Ale nadal miałam wrażenie, że poprzedni rok nie został tak do końca zamknięty. Przecież poza refleksją, które książki zrobiły na nas największe wrażenie, są jeszcze i inne kwestie. I oto, do czego doszłam.

1.      W 2016r. sięgnęłam w końcu po literaturę Europy Środkowej, której prawie w ogóle nie czytywałam. Nie wiem, dlaczego tak było. Ale sięgnięcie po nią było „strzałem w dziesiątkę.” „Żar” Sandora Maraia okazał się olśniewający, a „Silva rerum” Kristyny Sabaliauskaite unaoczniło,  jak pięknie o tym, co nas, tutaj w Polsce, interesuje, o naszej przeszłości, mogą pisać i nas sąsiedzi. Można zyskać na to samo jeszcze inne spojrzenie. Albo w ogóle można dowiedzieć się wiele nowego. Włączam więc do swojego kręgu zainteresowań literaturę środkowoeuropejską.

 2.      Świetnym pomysłem okazało się też zwrócenie nieco większej uwagi na kwestię nagród literackich. Nagrody nie były nigdy dla mnie wyrocznią i kilka razy zakupiłam, jak się okazało,   nagrodzone książkowe gnioty. Ale teraz natrafiłam na „Magika” Magdaleny Parys, nagrodzonego Nagrodą Literacką Unii Europejskiej i byłam zauroczona. Było to fascynujące spojrzenie na naszą rzeczywistość z punktu widzenia osoby, żyjącej w Niemczech i do tego napisane piękną polszczyzną. Zerknięcie więc na różnego rodzaju nagrody literackie, z pewną dozą dystansu oczywiście, również zaczynam brać po uwagę.

3.      W ubiegłych jeszcze latach sięgałam po różnych wielkich pisarzy, którzy byli mi nieznani. Sama nie zauważyłam, jak zaprzestałam tego procederu. A wart był uwagi i poczułam, że chcę do niego powrócić.

     Teraz dopiero rok 2016 wydaje mi się podsumowany.

 

sobota, 4 lutego 2017

Hitchcock / Truffaut

Okładka książki Hitchcock Truffaut           
Filmy Hitchcocka od zawsze mnie fascynują. Dla mnie się nie starzeją. Cały czas odczuwam przy nich i  strach i dreszczyk emocji. Zaczęło się od „Rebeki” i obrazu pałacu, spowitego mgłą, gdzie niewidoczna i nieznana jeszcze bohaterka mówi słowa, od których rozpoczyna się  książka  Daphne de Maurier „Śniło mi się tej nocy, że znowu byłam w Manderley”. Potem były „Ptaki”, podczas oglądania których autentycznie się bałam i siedziałam przed telewizorem niczym skamieniała. Wywiad – rzekę z Hitchcockiem musiałam więc kupić, nie jest to nowość , ale dopiero nie tak dawno dowiedziałam się, że coś takiego powstało.  

              Hitchcock/Truffaut to zarówno tytuł, jak też i autorzy książki. To wywiad – rzeka, jaką w 1966r. z Alfredem Hitchcockiem przeprowadził krytyk filmowy Francois Truffaut. W 1983 ukazało się wydanie rozszerzone. Wydanie polskie, które czytałam, pochodzi z 2005r. Ten wywiad dość mocno różni się od większości współczesnych wywiadów , gdzie twórcy pytani są głównie o to, czy wolą zupę pomidorową, czy ogórkową, gdzie spędzają wakacje, lub jak wygląda ich pożycie z kolejną żoną, albo o temu podobne bzdury. W rozmowie z Hitchcockiem dziennikarz nie tylko pyta reżysera o filmy, ale sam ma też o nich gigantyczną wiedzę.  Rozmawia dwóch fachowców i to jest absolutnie wyjątkowe.

środa, 25 stycznia 2017

Vincent Severski „Niepokorni”


   Okładka książki Niepokorni         
Czekałam na „Niepokornych” niecierpliwie, a oczekiwanie to zakończyło się, niestety, rozczarowaniem i to podwójnym, bo poprzednie tomy z tego cyklu były bardzo dobre.  Autor jest byłym oficerem wywiadu i dotychczas w swoich  książkach opisywał różne fikcyjne akcje szpiegowskie. Akcje te były fikcyjne, ale widać było, że pisze ktoś, kto zna się ma rzeczy. Autor opisywał bowiem, przykładowo, jak się kogoś śledzi, jak można to zaobserwować i masę innych kwestii, o których zwykli śmiertelnicy nie mają pojęcia. Z całości można było dowiedzieć się szeregu rzeczy o pracy wywiadu. Nawiązywał też do historii, do różnych historycznych już postaci . Jedną z najciekawszych spraw, opisywanych przez Severskiego, byli tzw. nielegałowie, czyli pracownicy wywiadu, żyjący w innym państwie pod fałszywą tożsamością i robiący tam „krecią robotę” , o którą nikt ich nie podejrzewa. Działanie takie może trwać nawet i kilkadziesiąt lat.



poniedziałek, 23 stycznia 2017

Stephen King „Lśnienie” – audiobook czyta zespół aktorów

Audiobook Lśnienie  - autor Stephen King   - czyta zespół aktorów

 
     „Lśnienie” znane jest powszechnie jako jedna z najbardziej popularnych powieść  S. Kinga, a także jako nakręcony na podstawie książki film Stanleya Kubricka z Jackiem Nicholsonem. Jest to opowieść o małżeństwie, które wraz z dzieckiem spędza zimę w ekstremalnie wysoko położonym w górach, ekskluzywnym hotelu „Panorama”.  Głowa rodziny,  Jack Torrance,  niepijący alkoholik i niespełniony pisarz, przyjął tam posadę dozorcy, a ponieważ hotel był czynny tylko w okresie letnim, zimą rodzina miała tam być jedynymi lokatorami. Poprzedni dozorca nie wytrzymał samotności i zamordował swoje córeczki i żonę, potem zaś popełnił samobójstwo.  Wendy Torrance szybko zorientowała się, że miejsce źle wpływa i na  syna i na męża.  Mąż zaczął zachowywać się, jakby  ponownie pił, chociaż nie było tam alkoholu, a także  jakby wariował, a u syna jeszcze bardziej, niż wcześniej, uwidoczniły się zdolności paranormalne np. widział wydarzenia, które już wcześniej miały miejsce.

niedziela, 15 stycznia 2017

Grzegorz Motyka „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko – ukraiński 1943-1947”

Okładka książki Od Rzezi Wołyńskiej do Akcji Wisła. Konflikt Polsko-Ukraiński 1943-1947           


Bez przeczytania tej książki zrozumienie tego, co stało się Wołyniu w 1943r.i tego, co działo się na innym terenie naszego państwa w tym samym czasie, nie jest możliwe. Film Smarzowskiego „Wołyń”  to pewna sygnalizacja, że takie wydarzenia miały miejsce. Książka Szabłowskiego „Sprawiedliwi zdrajcy” z kolei to spojrzenie na konflikt z punktu widzenia jednostki i jej przeżyć, od strony psychologii. „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” to zaś coś w rodzaju biblii z zakresu stosunków polsko – ukraińskich. Książka jest i dla zupełnych ignorantów w tym temacie, jak też i dla tych, którzy interesują się tymi zagadnieniami. Napisana jest przystępnym językiem, jest też sporo zdjęć.

wtorek, 10 stycznia 2017

Agata Christie „Pięć małych świnek”

Okładka książki Pięć małych świnek 

    „Pięć małych świnek” to książka z jednej strony typowa, z drugiej zaś zupełnie nietypowa dla całej twórczości  Agaty Christie. Jest typowa, bo opowiedziana jest historia  zabójstwa , a zabić  mogła jedna z sześciu osób, które w tym samym czasie znajdowały się w tym samym domu, czy jego otoczeniu . Poprzez psychologiczną dedukcję należy wskazać, która z tych osób jest zabójcą. A książka jest nietypowa, bowiem Herkules Poirot przystąpił do rozwiązywania zagadki zabójstwa, które rozegrało się 16 lat wcześniej. Z reguły u Christie wydarzenia rozgrywają się na bieżąco, tzn.  toczy się akcja  i w pewnym momencie ktoś zostaje zabity. Rzadko kiedy jest inaczej, nie znam całej twórczości Christie, ale z książek , w których szuka się zabójcy, który zabił wiele lat wcześniej, kojarzę tylko „Nemezis.”  W każdej niemal powieści są nawiązania do przeszłości, niemal każdy ma bowiem swoje tajemnice i to w nich tkwi klucz do rozwiązania zagadki.