środa, 22 stycznia 2025

Krzysztof Koziołek „Nad Śnieżnymi Kotłami”

 

        Jest to bardzo przyzwoity kryminał retro, umiejscowiony w 1939r. w Szklarskiej Porębie – wówczas Schreiberhau  i okolicach. Warstwa historyczna, realia życia i obraz tamtego regionu są odtworzone rewelacyjnie. Są tu nawiązania do Walonów, którzy przybyli w poszukiwaniu skarbów, są opisy gór i hotelu górskiego na Śnieżnych Kotłach, tuż nad przepaścią, są opisy turystów i w ogóle życia w niemieckim turystycznym miasteczku. 

        Czytając K. Koziołka porównywałam tą książkę do kryminałów Sławomira Gortycha, których akcja toczy się w Karkonoszach w różnych płaszczyznach czasowych. Na temat historii regionu, obyczajów itp. kwestii, zdecydowanie więcej można się dowiedzieć z książki R. Koziołka. U Gortycha jest wprowadzony wątek Ducha Gór, czyli element czegoś w rodzaju tamtejszej mitologii i mocno zaakcentowany jest wątek romansowy. Dzięki mniejszej faktografii książki Gortycha czyta się lżej, są idealne na zmęczenie, czytają się niemal same. Krzysztof Koziołek też potrafi tak pisać, w tak lekki sposób napisany jest chociażby jego „Biały pył. Piekło na K2”. W przypadku „Nad Śnieżnymi Kotłami” tej lekkości trochę brakuje, w zamian jest dbałość o realia historyczne. Myślę jednak, że lektura K. Koziołka również mogłaby kogoś  porwać i doprowadzić do tego, że  pojechałby w Karkonosze, tak jak to miało miejsce w moim przypadku po lekturze trzech tomów Gortycha.

        O książce tej będzie trudno zapomnieć chociażby z tego względu, że świetnie pokazuje, jak bardzo Niemcy w przededniu wybuchu II wojny  mieli zlansowane mózgi chociażby w kontekście wyższości określonej rasy i wspaniałego, pozbawionego ułomności człowieka niemieckiego. W Szklarskiej Porębie istniało coś, co nazywało się: Dom Opieki dla Idiotów, K. Koziołek pokazał, jak wyglądała „opieka” nad upośledzonymi i co na ten temat sądzili wykształceni Niemcy.

8/10


czwartek, 16 stycznia 2025

Dionisios Sturis, Ewa Winnicka „Głosy. Co się wydarzyło na wyspie Jersey” – audiobook, czyta Mateusz Drozda

 



    W książce tej jest trochę historii wyspy, sporo jest o emigrantach z Polski, zarówno tych co w latach 90-tych zdecydowali się na zarobkowanie na wyspie w warunkach urągających ludzkiej godności, jak też i o emigrantach już późniejszych. Najwięcej miejsca oczywiście poświęcone jest naszemu rodakowi, który w 2011r. zabił 6 osób, w tym najbliższą rodzinę. Przed zbrodnią można było go określić mianem zwykłego człowieka, który niczym szczególnym się nie wyróżniał. Autorzy starali się ustalić, dlaczego doszło do tej tragedii. Rozmawiali chyba z każdym, kto miał wcześniej kontakt z zabójcą, prześledzili akta sprawy sądowej, gdzie najwięcej czasu pochłonęła polemika lekarzy psychiatrów na temat tego, czy był on poczytalny, czy całkowicie czy tylko częściowo. 

    Ta książka jest o tym, jak to w pewnych sytuacjach człowiek pęka, siada mu całkowicie psychika i staje się zdolny do zrobienia czegoś, czego w normalnych warunkach nigdy by się nie podjął, ujawniają się wówczas zaburzenia psychiczne czy nawet choroba psychiczna. Co oczywiste, dla jednego określona sytuacja będzie czymś nie do zniesienia, a ktoś inny wyjdzie z niej bez szwanku lub nawet wzmocniony, na zasadzie takiej, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dla sprawcy tragedii tą graniczną sytuacją okazała się emigracja, mimo iż był emigrantem już długo i wszystko wskazywało na to, że się do tego stanu przyzwyczaił, no i poważne problemy małżeńskie, w tym groźba bycia porzuconym. Każdy czytelnik zauważy też z pewnością różne inne związane z tym niby drobiazgi, ale w rzeczywistości zdarzenia z życia, które doprowadziły do dramatu. 

Najciekawszymi fragmentami z kolei były dla mnie stenogramy z rozpraw sądowych, kiedy to wypowiadali się psychiatrzy i mimo szeregu przekonujących argumentów, nie doszli do konsensusu. Sąd wydał wyrok, uznając za najbardziej trafną jedną z opinii. Spór między psychiatrami dotyczył m. in. tego, czy zabójca cierpiał na depresję, jakie zachowanie wskazuje na brak poczytalności itp. Po przeczytaniu książki, czy też po wysłuchaniu audiobooka można wzbogacić wiedzę psychiatryczną i psychologiczną. 

Trochę rozczarowujące było dla mnie to, że tak naprawdę nie udało się ustalić, co tak naprawdę siedziało w głowie zabójcy, był on mocno skryty, pozostał zagadką. 
7/10

sobota, 11 stycznia 2025

Agata Christie „Noc i ciemność”

 

    Królowa Kryminału poza powieściami z panną Marple, z Herkulesem Poirot oraz z Tommym i Tuppence napisała też sporo kryminałów, których nie można przypisać do żadnego schematu. I te właśnie powieści zasługują na szczególną uwagę.  

  „Noc i ciemność” szalenie wciąga, a do tego wszystkim wydarzeniom towarzyszy aura tajemniczości i grozy. Mimo tego jest też humor. Już na samym początku Cyganka przepowiedziała młodej, bogatej Ellie, żeby jak najdalej trzymała się od miejsca, określanego jako Cygańskie Gniazdo. Również niemal od początku wiadomo jest, że Ellie wraz z mężem jednak sprowokują los i zechcą tam zamieszkać. 

Ta powieść jest po prostu o złu, które na zło wcale nie wygląda, bo reprezentowane jest przez pozornie zwykłego człowieka. Jest o złu, które jest nie do zatrzymania, nie ma żadnej osoby ani siły, które byłyby w stanie je powstrzymać, najpierw drzemiące, a potem rozwijające się w człowieku. W "Tajemnej historii" Donny Tartt, o której pisałam tutaj, jeden z bohaterów po dokonanej zbrodni zaczytywał się w książkach o naturze zła. Powiedział on: "Całe dnie spędzałem w bibliotece, czytając dramaturgów epoki Jakuba I. Webstera i Middletona, Tourneura i Forda. Była to oryginalna specjalizacja, ale zdradziecki świat przy świetle świec, w którym się poruszali - świat nieukaranych grzechów, zbrukanej niewinności - bardzo do mnie przemawiał". "Dramaturdzy tej epoki znakomicie znali naturę katastrofy. Wydawało się, że nie tylko rozumieją zło, ale i całą baterię sztuczek, którymi posługuje się zło, aby stwarzać pozory dobra. Czułem że dotykają samego sedna sprawy, fundamentalnej zgnilizny świata". Do listy tych autorów, wychodząc oczywiście poza ramy czasowe wskazanej epoki, można byłoby spokojnie dodać Agatę Christie i jej „Noc i ciemność”. 

Przewija się tu ponadto grupa arcyciekawych postaci, fikcyjnych oczywiście. Jedna z nich to genialny architekt, który zdolność błyskawicznego rozpracowywania ludzkich charakterów. Gdy kogoś poznaje, wie lepiej od tego drugiego człowieka, jaki dom byłby dla niego najlepszy. Jest to tak, jakby ktoś poszedł do wybitnego krawca, a ten wiedziałby, w czym będzie najlepiej wyglądał i najlepiej się czuł. Jest przyjaciółka Ellie, Greta, która wywiera na nią tak potężny wpływ, niczym jakiś demiurg, do tego stopnia, że niekiedy robi to takie, wrażenie, jakby Greta zawładnęła psychiką Ellie. 

9/10


środa, 8 stycznia 2025

Andrzej Nowak „Dzieje Polski. Tom III 1340-1468. Królestwo zwycięskiego orła” - audiobook, czyta Maciej Gąsiorek


         Po odsłuchaniu III tomu podtrzymuję  opinię, że bez względu na prezentowane poglądy polityczne, ta lektura jest dla każdego. Są to dzieje tak odległe, że zaangażowanie prof. Nowaka w kampanię prezydencką jednego z kandydatów nie ma tu żadnego znaczenia. Gdy autor tylko przedstawia wydarzenia, jest to chwilami nużące, ale inaczej chyba nie da się tego zrobić. Gdy z kolei je komentuje, snuje analogie itp. to jest to rewelacyjne, nawet gdy ktoś się z nim nie zgadza. 

        Co wyróżnia dzieje autorstwa prof. Nowaka od innych? Bardzo duża dawka różnych ponadczasowych rozważań, porównań, podsumowań itp. Ale jest też i inny wyznacznik. Historycy często maja tendencję do wytykania błędów różnym decyzjom sprzed wieków i dziesięcioleci. Jest to oczywiście potrzebne, bo faktycznie historia jest nauczycielką życia i z tych błędów można wyciągać wnioski. Ale  historycy często pomijają lub marginalizują to, co było zrobione dobrze. W swojej historii prof. Nowak o błędach też pisze, ale uwypukla z kolei to, co nasi władcy czy elity intelektualne dawnej Polski robili dobrze i co im wyszło, z czego możemy być dumni. Wielokrotnie też analizuje posunięcia, które powszechnie uchodzą za złe i przygląda im się pod tym kątem, czy faktycznie były one złe, czy może w tamtych warunkach jednak wszystko wskazywało na to, że decyzja jest słuszna. 

        Historycy często porównują nas do Zachodu Europy, przyjmując, że to co było kiedykolwiek na Zachodzie, było czymś najlepszym, do czego winniśmy równać. Prof. Nowak podkreśla, że nasze położenie geograficzne jest inne, niż Zachodniej Europy, że my jesteśmy Europą Środkową, mamy nieco inną tożsamość i nie zawsze bezmyślne naśladowanie Zachodu jest dla nas korzystne.  Wskazuje na przypadki, kiedy to władcy różnych krajów zachodnioeuropejskich usiłowali nas po prostu podpuścić i zmanipulować tak, aby polscy władcy podejmowali decyzje korzystne nie dla nas, ale dla tego innego kraju. Jeżeli ta manipulacja nie wychodziła, zaczynał się czarny PR dotyczący naszego kraju. 

        Bez cena wątpliwości pozycja warta jest uwagi. 

9/10








sobota, 4 stycznia 2025

ks. Witold Kawecki „Tajemnice Caravaggia”

 

    „Tajemnice Caravaggia” są wyśmienitą książką – albumem. Autor opisał chyba wszystkie działa Caravaggia i przedstawił takie informacje z życia malarza, z epoki i religii, które pozwalają lepiej zrozumieć tą twórczość. Mimo tego, że Caravaggio malował głównie obrazy o tematyce biblijnej, to osoby niewierzące również mogą się im przyjrzeć, w działach opisywanego Geniusza zawarte są także ponadczasowe prawdy o człowieku. 

    Ks. Kawecki napisał, że Caravaggio, to malarz obrazujący m. in. fizjonomię ludzkiego strachu. W dużym stopniu wynikało to z tego, że Caravaggio zabił człowieka, wydany był wobec niego wyrok śmierci i musiał uciekać. Wiedział, jak to jest żyć w ciągłym strachu. Artysta był też postacią absolutnie wyjątkową również z tego względu, że z jednej strony miał olbrzymią wiedzę i kontakty z ówczesnymi elitami politycznymi i artystycznymi, z drugiej zaś masę czasu spędzał z osobami z dołów społecznych, z prostytutkami, żebrakami itp. znał więc doskonale życie z każdej strony. Ci ludzie z marginesu byli modelami do obrazów. Z reguły ludzie żyją w oderwanych od siebie bańkach i ich obraz świata jest niepełny, u niektórych zupełnie oderwany od rzeczywistości. Caravaggio najprawdopodobniej był gejem. Ks. Kawecki twierdzi, że nie był, ale w tym aspekcie mnie nie przekonał. Ma to znaczenie jedynie w tym względzie, że będąc gejem w tamtych czasach, będąc zmuszonym do ukrywania tego, jeszcze lepiej znał ludzkie uczucia i tajemnice i jeszcze lepiej rozumiał człowieka. 

    Na obrazie „Zaparcie się Piotra” pokazany jest św. Piotr w momencie, gdy zaprzecza temu, aby znał Chrystusa i aby był jego uczniem. Widnieje tam jeszcze żołnierz i donosicielka, która zadenuncjowała Piotra. Piotr  nie ma ukazanych żadnych atrybutów świętości, pokazany jest jako zwykły przestraszony człowiek, któremu grozi niebezpieczeństwo. Przypatrując się mu, każdy oglądający może sobie przypomnieć sytuacje, kiedy sam się czegoś bał i zrobił coś niewłaściwego czy złego pod wpływem strachu. Patrząc na Piotra można zamiast go potępiać,  można go zrozumieć. Zastanawiająca jest też donosicielka, przyglądając się jej można pomyśleć, co nią kieruje, co w ogóle kieruje różnymi denuncjatorami. Czy jest to chęć przypodobania się władzy, czy może też strach, bo lepiej żeby żołnierze zajęli się kimś innym, czy bezmyślność i głupota. Przyglądając się twarzy tej kobiety, sporo można wyczytać i odpowiedzieć sobie na to pytanie. Można też nie zgodzić się z sugestią artysty.

    Inny obraz to „Męczeństwo świętego Mateusza”. Na obrazie tym na szczęście nie są pokazane tortury, Caravaggio nie epatował okrucieństwem, widać świętego, przy którym jest już mężczyzna z włócznią, którą za chwilę dokona zabójstwa. Arcyciekawe są sylwetki ludzi, którzy poza świętym i zabójcą, znajdują się na obrazie, jest na nim też właśnie i sam malarz, tzn. postać, wyglądająca jak on. Od zarania dziejów permanentnie rozgrywają się sceny, gdy ktoś robi coś złego innemu człowiekowi. Każdy oglądający również  był w takiej sytuacji, gdy w jego obecności działo się cos złego, nie dotyczy to tylko zabójstwa, może to być inne zło, chociażby mobbing wobec kogoś w pracy. Co wówczas robimy?  Postacie z obrazu zachowują się różnie, ale nie ma nikogo, kto podjąłby walkę w obronie Mateusza. A sam Caravaggio? Został on przedstawiony w lewym górnym rogu płótna, jak po prostu ucieka. Wyraz jego twarzy przedstawia mieszankę uczuć, typu zastanowienie, co się dzieje, czy może pomóc, finalnie wygrywa jednak strach. Dzięki dużej dozie autokrytycyzmu malarza ten obraz jest prawdziwy.  

Jedyny mankament książki, jaki widzę, jest taki, że ma nieco za mały format. Idealnie byłoby, gdyby było to A4 i gdyby każdy obraz był na jednej stronie. Domyślam się, że może koszty byłyby zbyt duże, no i nie każde wydawnictwo chciałoby taką pozycję wydać. Wydawnictwa świeckie mogłaby odstraszać tematyka religijna, a ortodoksyjne wydawnictwa religijne mogłyby nie chcieć wydawać książki o zabójcy i geju w jednej osobie.  

 9/10 


czwartek, 2 stycznia 2025

Książki roku 2024

     

    Jak zawsze książki roku to po prostu książki przeczytane w danym roku bez względu na to, kiedy zostały wydane i bez podziału na jakikolwiek kategorie. No i nie ma tu znaczenia, czy książka jest napisana przez cenionego pisarza, tworzącego wielkie, nagradzane i uznane dzieła, czy też napisał ją ktoś nieznany, kto w powszechnym odczuciu tworzy literaturę jakby gorszej kategorii. Niekiedy w tym drugim przypadku w książkach można znaleźć coś wyjątkowego, jakąś myśl, postać, zbieżność z życiem czytelnika lub jeszcze coś innego. I mimo wielu mankamentów, np. mimo gorszego warsztatu pisarskiego autora, to właśnie ta niedoceniona przez innych książka pozostaje w pamięci czytelnika i staje się tą książką naj. 

    W minionym roku czytałam z różnych względów więcej książek lekkich, brakuje mi więc takich murowanych kandydatek na książkę roku. Ale czyta się głównie dla przyjemności, skoro miałam potrzebę czytania książek o lżejszej tematyce, to tak robiłam. Myślę, że się to zmieni, a z pewnością w najbliższym czasie, właściwie już się zmieniło, bo właśnie skończyłam czytać arcyciekawą książkę, której nie zdążyłam opisać. Wykaz nie obejmuje książek, czytanych po raz drugi.  

1. Tove Jansson „Zima Muminków” – z pozoru może wydawać się ponura, a w rzeczywistości to wspaniała rzecz o umiejętności odnajdywania się w każdym miejscu i w każdej sytuacji i o odnajdywaniu wszędzie powodów do radości

2. Andrzej Nowak „Dzieje Polski” tom I i II - inne niż standardowe spojrzenie na naszą historię, godne polecenia każdemu bez względu na poglądy polityczne

3. Orhan Pamuk „Dziwna myśl w mojej głowie” - za ciekawe spostrzeżenia psychologiczne i za wspaniały obraz Stambułu

4. Agata Christie ”Próba niewinności” – jedna z lepszych powieści Królowej Kryminału, w której łamie ona wszystkie stereotypy, dotyczące relacji rodzinnych

5. Joseph Roth – „Białe miasta” – za wielką wnikliwość w zakresie ludzkiej natury 

6. Sławomir Gortych „Schronisko, które spowijał mrok” – chociaż książka nie ma wartości artystyczno – literackich, utwierdziła we mnie miłość do Karkonoszy, rozbudzoną, czy może raczej wydobytą z mroków zapomnienia przez Sł. Gortycha w poprzednich tomach tej serii

7. Stephen King „Sklepik z marzeniami” – również za świetne rozpoznanie ludzkiej natury


poniedziałek, 30 grudnia 2024

Kornel Makuszyński „Szatan z siódmej klasy” – audiobook, czyta zespół lektorów

 

    Trzeba przyzwyczaić się do nieco już staroświeckiego stylu pisania i można się delektować lekturą. Adaś, ów tytułowy szatan, lat 17, był wyjątkowo bystrym chłopakiem, odgadł system, według którego nauczyciel historii wzywa uczniów do odpowiedzi. Potem z kolei udał się wraz z tym nauczycielem właśnie do wiejskiego dworku na Wileńszczyźnie, gdzie mieszkał brat tego nauczyciela z rodziną. Adaś miał pomóc im rozwikłać zagadkę dziwnych osób, które nagle zainteresowały się dworkiem i były obawy, że może są to złodzieje. 

    Makuszyński mocno eksponuje wartości, jakimi kierowali się opisywani przez niego bohaterowie, w tym Adaś i jego koledzy harcerze, a więc uczciwość, sumienność, odwaga, empatia itp. Obraz Adasia wydawał mi się nieco przelukrowany, bo skupiał w sobie wszystkie te cechy, dodatkowo jeszcze dochodziło olbrzymie poczucie humoru i duża wiedza. Uświadomiłam sobie jednak, że mając w 1937r. 17 lat, był idealnym przedstawicielem pokolenia Kolumbów. Jest to kwestia złożona i do głębszego zastanowienia, ale generalnie Kolumbowie dowiedli, że w większości tacy właśnie byli.

     Olbrzymim atutem powieści są kwestie historyczne. Adaś odnalazł na strychu dworku pamiętnik żołnierza napoleońskiego, który wraz niedobitkami francuskiej armii wracał z Rosji. Są informacje o tym, że gdy napoleońscy żołnierze wracali, było to koszmarem dla ludności, bo kradli i napadali na ludzi.  Echa epoki napoleońskiej były wówczas jeszcze dość mocne. Opis życia we dworku przypomina z kolei XIX wiek.

    Wykonanie audiobooka jest rewelacyjne, można usłyszeć całą plejadę prawdziwych gwiazd, jak Krzysztof Gosztyła czy Wiktor Zborowski, poza muzyką są naturalne odgłosy życia, jak szczekanie pasa, otwieranie drzwi itp. 

8/10 


sobota, 21 grudnia 2024

Carlos Ruiz Zafon „Więzień nieba”- tom III cyklu „Cmentarz Zapomnianych Książek”

 

    Znowu sięgnęłam po kolejną książkę z cyklu „Cmentarz Zapomnianych Książek”, częściowo z sympatii do tomu I, „Cienia wiatru”, częściowo z zaciekawienia bardzo wysoko ocenianym tomem IV, jako coś w rodzaju przygotowania do lektury tego ostatniego tomu. Z znowu tak jak i w przypadku tomu II, mimo pewnych, niewątpliwych plusów,  spotkało mnie jednak rozczarowanie. 

    „Więzień nieba” napisany jest bardzo sprawnie, czyta się wręcz fenomenalnie, gdy ktoś chce się oderwać od rzeczywistości, to ta książka jest idealna. Pojawia się oczywiście jeden z najwspanialszych motywów cyklu, czyli właśnie Cmentarz Zapomnianych Książek, bo tym razem to Daniel prowadzi tam Fermina. I znowu w jakiś tajemniczy sposób zapomniana książka trafia w ręce tego przybysza, dla którego jest stworzona, któremu będzie w stanie zmienić życie.     

    Tom II skupiony jest na historii Fermina, kiedyś bezdomnego, potem pracownika słynnej księgarni „Sempere i Syn”. Życie Fermina było dramatyczne, w czasie hiszpańskiej wojny domowej był gnębiony, więziony i torturowany  przez reżim gen. Franco. W tym tomie jest olbrzymia ilość retrospekcji. Pozornie mogłoby się wydawać, że można dowiedzieć się sporo o wojnie domowej. Nic bardziej mylnego. Zafon opisuje ją wyłącznie w czarno – białych barwach, w jego opowieści to siły poporządkowane gen. Franco, policja, wojsko, cała administracja, są uosobieniem zła, zaś strona przeciwna jest wyłącznie bezwolną ofiarą. W rzeczywistości sytuacja ta była zdecydowanie bardziej złożona. Zbrodni reżimu Franco nie można oczywiście kwestionować, jednakże tzw. republikanie, mocno popierani i finansowani przez komunistyczny ZSRR, również popełniali koszmarne zbrodnie, w tym na księżach, zakonnicach, ludności cywilnej, grabili, mordowali, gwałcili i torturowali. W tym zakresie książka jest manipulacją i mocno przeszkadza to w odbiorze.

     6/10


 


piątek, 13 grudnia 2024

Frances Hodgson Burnett „Tajemniczy ogród”

 

    „Tajemniczy ogród” to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam, zarówno jako dziecko, jak i osoba dorosła. W niesamowity sposób ta książka cały czas ciekawi i wciąga i zawsze widzę w niej co nowego. Pisałam już o niej na tym blogu dawno temu.

    Wszystkie wydarzenia można odczytawać dosłownie, jako opis tego, co robiła Mary Lennox i jej przyjaciele, ale można również patrzeć na całość jako metaforę ludzkiego życia. 

    Mary, pomijając przyczyny, aż do przyjazdu do Anglii, była nieszczęśliwa, chociaż wtedy nie zdawała sobie z tego sprawy i nieznośna dla otoczenia. Nie lubiła ani ludzi, ani przyrody, nie miała ulubionych zajęć, jej życie mimo zamożności rodziców, było wegetacją. Podobnie było z Colinem. On na własne życzenie odseparował się od świata, nienawidził ludzi, żył w świecie hipochondrii, całymi dniami leżał w łóżku i latami nie wychodził na zewnątrz. Nie widział nie tylko pięknego domu, w którym mieszkał, ale i  wspaniałych ogrodów i wrzosowiska naokoło. Przeciwieństwem ich był Dick, dziecko okolicznych biedaków, szczęśliwe mimo tej biedy,  żyjące w symbiozie ze zwierzętami i roślinami.

    Przełom w życiu Mary zaczął się, gdy sama, z własnej inicjatywy zaczęła rozglądać się naokoło, zaczęła zagadywać ogrodnika, przyglądać się ptaszkowi. Świat nie okazał się tak nieprzyjazny, jak jej się wydawało. Musiała tylko do niego wyjść i nie czekać, aż coś, nie wiadomo co,  się samo zdarzy. Musiała wykazać się odwagą, gdy np. penetrowała obcy sobie dom, słyszała czyjś płacz i zdecydowała sprawdzić, co się dzieje. Wykazała się inwencją i spostrzegawczością, patrzyła, co robi gil,  zainteresowała się, gdzie może być tajemniczy, zamknięty od 10 lat ogród. Każde zdarzenie traktowała jako coś, z czego może wyniknąć dla niej coś dobrego i ciekawego. Przestała marudzić i być wiecznie skwaszoną i niezadowoloną. Gdy padał deszcz, zamiast płakać, że nie może być w ogrodzie, znalazła sobie inne, ekscytujące zajęcia. Gdy wyszła do świata, ten się przed nią otworzył.  Identycznie było z Colinem. 

Ani Colin ani Mary nie rozpaczali, że część swojego życia byli nieszczęśliwi, że zmarnowali część danego im czasu. Colin przestał zamartwiać się o przyszłość, przestał wymyślać, że niedługo umrze. I Colin i Mary pokochali zwierzęta i kwiaty i drzewa. Wrzosowisko, które dla Mary początkowo zdawało się czymś strasznym i przygnębiającym,  zaczęło potem jawić się jako coś i pięknego i tajemniczego, arcyciekawego, bo zmieniającego się w zależności od pogody. Mary zamiast wegetować, stała się skłonna do twórczych  refleksji, np. zastanawiała się, ile osób lubi, ilu ma przyjaciół.  

    Również na „nie” do życia przez 10 lat nastawiony był ojciec Colina, Archibald. Od śmierci żony żył pogrążony w smutku, nie cieszyło go nic, nawet swoim synem niespecjalnie się interesował. Żył w bezustannych podróżach, które nie dawały mu najmniejszej radości. Tajemniczy ogród najpierw symbolicznie przywrócił do normalnego życia jego syna, a potem jego.

    Książka jest absolutnie dla każdego w każdym wieku.

10/10




wtorek, 10 grudnia 2024

Valerie Fayolle „Vanitas” spektakl teatralny Teatr Współczesny

 Ilustracja

       Jak to z reguły bywa przy sztukach współczesnych, nie znałam tekstu przed spektaklem, chyba nie jest powszechnie  dostępny w j. polskim, autorka jest współczesną francuską pisarką i dziennikarką. Sztuka jest lekka, podejmuje poważne tematy komediowej formie. Głębi wielkiej tu nie widzę, V. Fayolle  nie ma za wiele do powiedzenia, z pewnością nie ma do powiedzenia niczego odkrywczego. Ale warto się rozerwać, nie jest nudno, a pewne życiowe prawdy można sobie raz na jaki czas przypomnieć.

W związku z bardzo ciężką chorobą nestora rodu, do domu rodzinnego zjechała się cała rodzina, a wraz z gośćmi skrywane sekrety i różnego rodzaju animozje. Oryginalnie przedstawiona jest żona chorego, staruszka, która ciągle czegoś zapomina i robi wrażenie osoby, która bez pomocy innych nie da rady samodzielnie funkcjonować. W tym przypadku to tylko pozory, bo kobieta świetnie wykorzystuje  atuty swojego wieku, mówi każdemu, co myśli, wiedząc, że pozostali nie mają wyjścia i będą musieli zaakceptować jej zachowanie. Gdy na jaw wychodzą różne tajemnice, okazuje się, że nie zawsze jest tak, że prawda wyzwala, że czasami lepiej jest jednak, aby tajemnica pozostała tajemnicą, przynajmniej na jakiś czas. W sztuce pokazane są opłakane skutki różnych niedomówień, oczywiste jest, że lepiej wszystko sobie wyjaśniać. W teorii brzmi to przekonująco i każdy chyba się z tym zgodzi. Niestety w praktyce nie jest to takie proste i każdy chyba ma z tym problem, a autorka zdaje się to rozumieć. 

Po spektaklu nie nabrałam ochoty, aby zgłębić twórczość V. Fayolle, ale nie czułam żadnego rozczarowania, wręcz przeciwnie. 

7/10


piątek, 6 grudnia 2024

Clive Staple Lewis „Opowieści z Narnii. Srebrne krzesło” – audiobook, czytają Agnieszka Greinert i Jerzy Zelnik

 

        Czwarta cześć „Opowieści z Narnii” nie dorównuje w żaden sposób części I pt. „Lew, czarownica i stara szafa”. Część I jest niewątpliwie arcydziełem, ta z kolei nie budzi już większych emocji, poza Aslanem, symbolem Chrystusa,  nie ma w niej nawet charyzmatycznych bohaterów z części I. Podobieństwa sprowadzają się symboliki chrześcijańskiej.

    Eustachy,  Julia i Błotosmętek dostali od Aslana misję zadanie odnalezienia zaginionego następcy tronu Narnii. Dostali wskazówki, coś w rodzaju przykazań. W teorii wydawały się proste, ale w praktyce wszystko było tak zagmatwane, że trzymanie się tych wskazówek było szalenie trudne. W czasie poszukiwań spotkali piękną królową podziemia, będącą z kolei uosobieniem szatana. Zniewoliła ona cała masą różnych osób, które zapomniały już dawno, jak wyglądało normalne życie, słońce, ziemia, drzewa i jak wyglądało szczęście. Pojawiła się obawa, czy dzieci po tym spotkaniu i pobycie pod ziemią też nie zapomną poprzedniego życia. 

    Julia, Eustachy i Błotosmętek pozornie bezbronni i słabi, w rzeczywistości realizując misję Aslana, wydobyli z siebie prawdziwą wewnętrzną moc, dzięki której potrafili podjąć skuteczną walkę z królową podziemia, czyli ze złem. C.S. Lewis wskazuje, że walka ze złem i przestrzeganie wskazówek Aslana nie dotyczy tylko sfery marzeń i pobytu w fantastycznym świecie. Dzieci miały problemy w szkole, bo część uczniów znęcała się nad słabszymi. Alternatyw w tej sytuacji było kilka: dołączenie do oprawców, o ile by się na to zgodzili; poddanie się złu, strach i ucieczka, no i porzucenie bierności, podjęcie walki z tym złem, sprzeciwienie się mu i udzielenie pomocy słabszym. Idąc za Aslanem, wybierając dobro, trzeba się nastawić na to, że nie będzie lekko, będzie dużo ciężej niż gdyby wybrało się zło.  

Odczytanie książki przez dwie osoby jest świetnym rozwiązaniem, dziecinny styl czytania dla dorosłych może wbrew pozorom być trudny w odbiorze. 

7/10