niedziela, 4 października 2020
Lilian Jackson Braun "Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory"
wtorek, 29 września 2020
Jonathan Black "Dante. Sekretna historia. Odkopując tajemnice piekła"

Książkę wydało wydawnictwo Astra, specjalizujące się w literaturze historycznej. Czytałam parę książek Astry, były bardzo dobre, ta zaś pozycja zdecydowanie odbiega negatywnie poziomem od tego, co znam. Jest tu trochę życiorysu Dantego, trochę o jego dziele, a wszystko na tle epoki, ale widzianej głównie przez pryzmat wszystkiego, co jest tajne, dziwne, sensacyjne. Szczególnie autor upodobał sobie teorie spiskowe. Przypomina to nieco Dana Browna, ale bez wartkiej akcji. Zawartość merytoryczna budzi bardzo, ale to bardzo poważne wątpliwości. Fakty historyczne przemieszane są z różnymi domniemaniami, przedstawianymi jako "wydaje się", ale są też i ewidentne bzdury, np. cytaty z pozycji opisujących jak ktoś widział idącego chłopczyka, bardzo pięknego, od którego wyodrębniła się dusza. Jest nawiązanie do Prousta i "W poszukiwaniu straconego czasu", konkretnie do Swanna, który rzekomo czekał jako dziecko wieczorami, aż matka go pocałuje na dobranoc. Na pocałunek matki czekał sam narrator, Proust, a nie Swann. Budzi to oczywiście wątpliwości co do prawdziwości innych danych.
Co do życiorysu Dantego, to zwrócona jest uwaga na jego związki z templariuszami, jego bliski znajomy, mentor, był templariuszem i dzięki niemu poeta mógł wiele dowiedzieć się o Ziemi Świętej i o kulturze arabskiej, w tym również chociażby o sufizmie. Dante miał różne dziwne sny, różne wizje, interesował się mistycyzmem. Był człowiekiem szalenie otwartym na wszystko co nieznane i nowe. Nie zamykał się w swoim światku i nie uznawał, że wszystko już widział i słyszał, poszerzał swoje horyzonty, chociaż z uwagi na działającą Inkwizycję , musiał być ostrożny w głoszeniu różnych poglądów. Do papiestwa i kościoła podchodził krytycznie, co najprawdopodobniej przyczyniło się do jego wygnania z Florencji. Właśnie z uwagi na Inkwizycję "Boska Komedia" pełna jest ukrytych symboli, na co jest zwrócona jest uwaga szczególna.
Co do samej już "Boskiej Komedii", to autor zwrócił uwagę, w jaki sposób doświadczenia osobiste Dantego wpłynęły na to, co uważał za najcięższe przewinienia, zasługujące na potępienie w piekle, a co z kolei cenił. Na szczególne potępienie zasługują "dusze bierne", co "bez hańby żyły i bez części", wmieszane są w piekle między aniołów, które były "ni wrogie Bogu, ni też wierne".
Czytając trzeba mocno wybierać pomiędzy treściami bzdurnymi lub wątpliwej wiarygodności, a fragmentami wartościowymi. Co nieco ciekawego da się wybrać i z pewnością przyda się przed lekturą "Boskiej komedii".
3/6
piątek, 25 września 2020
Zofia Kossak - Szczucka "Król Trędowaty"
Pisałam już tutaj o pierwszej części trylogii Zofii Kossak pt. "Krzyżowcy", książka ta była dla mnie czymś wyjątkowym. "Król Trędowaty" jest równie wyśmienitą lekturą, ale nie ma już takiego rozmachu. "Krzyżowcy" opowiadali o dziejach całej pierwszej krucjaty, począwszy od zwołania synodu w Clermont w 1095r., aż do zdobycia Jerozolimy w 1099. Występowała mnogość postaci godnych uwagi. Tutaj opowiedziany jest jedynie wycinek dziejów, tzn. utrata Jerozolimy i zdobycie jej przez Saladyna w 1187r. Niestety, postaci godnych uwagi nie było już wiele, wcześniej nastąpiła bowiem degrengolada charakterów wnuków krzyżowców. Jest to powieść nie tylko o odbiciu Jerozolimy przez muzułmanów, ale też o zaprzepaszczeniu i upadku idei. Kossak - Szczucka bardzo sugestywnie opisała, że Jerozolimę dałoby się utrzymać znacznie dłużej, gdyby Królestwem Jerozolimskim rządziły inne osoby i gdyby robiły to w inny sposób, gdyby także mieszkańcy królestwa zdolni byli myśleć o czymkolwiek innym, niż tylko o własnym interesie. Pierwsi krzyżowcy bez cienia wątpliwości byli w pewnym stopniu ideowcami, zdolnymi do poświęcenia się w imię wyższych celów. Wnukom było aż za dobrze i wszystko zaprzepaścili. Jest to więc powieść, która pod pretekstem ukazania wycinka historii Jerozolimy mówi o ludzkim upadku, o tym do czego może doprowadzić skrajny egoizm, pycha, chciwość, małostkowość i głupota połączone z niezachwianą wiarą w to, że nie ma żadnych wyższych wartości i celów poza zaspokajaniem wszelkich zachcianek jednostki i że jednostka nie powinna w niczym się nigdy ograniczać. Jak napisała autorka "Ogół Franków mógł tylko obrzydzić wyznawaną przez nich wiarę."
poniedziałek, 21 września 2020
Andrea Camilleri "Pole garncarza" cykl z komisarzem Montalbano tom 13
W "Polu garncarza" jest wszystko to, co najlepsze może być u Andrea Camilleri. Jest intrygująca akcja, czyli szukanie mordercy nieustalonej ofiary, której poćwiartowane zwłoki znaleziono na tytułowym polu garncarza. Jak to na Sycylii, musi być chociaż w minimalnym zakresie mafia. Otóż zabójstwo zostało dokonane w taki sposób, że sugeruje to właśnie robotę mafii, a konkretnie wewnętrzne porachunki. Pojawia się też femme fatale, na widok której policjanci zaczynają zachowywać się irracjonalnie. Sporo jest mowy o przyjaźni, głównie z innym policjantem z komisariatu, z Mimi. W tym zakresie coś się zaczyna psuć, co dla Montalbano jest straszliwie przykre. Są też jego standardowe problemy związane ze starzeniem się, ale jest też oczywiście delektowanie się życiem, czyli dobre jedzenie, książka, spacery, rozmyślania, pływanie w morzu.
Najciekawszy aspekt książki to przyjaźń. Montalbano nie ma rodziny, ma jedynie narzeczoną, czy może raczej partnerkę życiową, ale też jest to nietypowy związek, bo na odległość, Livia mieszka kilkaset kilometrów dalej. Przyjaciele są więc dla niego czymś takim, jak rodzina. A przyjaciół tych też wielu nie ma, są nimi trzej policjanci z komisariatu i jedna kobieta już spoza branży, Ingrid. Gdy relacja z Mimi zaczęła się wyraźnie zmieniać i to bez żadnego powodu, było to dla komisarza wstrząsem. Oczywiście spędził trochę czasu na przeanalizowaniu sytuacji, rozważeniu, co dalej robić. Najgorsze było to, że zorientował się, że Mimi go zdradził. Montalbano "był człowiekiem zdolnym do zrozumienia wielu rzeczy, których inni nie chcieli lub nie umieli zrozumieć, słabości bardziej i mniej przelotnych, chwil tchórzostwa, braku uprzejmości, kłamstw, niskich pobudek i podłych postępków, działań podyktowanych lenistwem, nudą czy egoizmem, i tak dalej. Jednak nie był w stanie ani zrozumieć, ani przebaczyć zdrady czy złej wiary". W związku z zaistniałą sytuacją zwrócił się do innego prawdziwego przyjaciela, do Ingrid. Nie napiszę, jak sytuacja z Mimi się zakończyła, ale intrygowała mnie nawet bardziej, niż kwestia zabójcy. A rozwiązanie problemu z Mimi naprawdę daje sporo do myślenia.
No i Montalbano jak zwykle nie może pogodzić się z upływającym czasem. Ponieważ zbliżało się Boże Narodzenie i święta, po raz kolejny uzmysłowił sobie, że nie znosi tych świąt i przesyłanych kartek z życzeniami szczęśliwego Nowego Roku. Dla niego każdy kolejny rok okazywał się trochę gorszy od poprzedniego. Ale były to odczucia subiektywne, niechęć do upływającego czasu i lęk przed tym, siedziały w jego głowie. Obiektywnie nie działo się nic, co mogło wskazywać na to, że zawsze kolejny rok był gorszy od poprzedniego. Gdy pojawił się w miejscu, gdzie spędził młodość, sam się zganił: "Czy myślałeś, że te dalekie góry, haust powietrza z dawnych lat mogą ci przywrócić naiwność, niewinność, entuzjazm pierwszych lat pracy w policji? Weź się w garść, spróbuj być poważny, zaakceptować, że to, co straciłeś, straciłeś na zawsze". Ciekawe, czy to nastawienie do upływającego czasu się kiedyś u Montalbano zmieni.
Z potraw, które jada tym razem komisarz, smakowite wydało mi się danie, które nie wymaga wiele przygotowania, a mianowicie talerz czarnych i zielonych oliwek, drugi talerz z serami, których nazwy nic mi nie mówią i wino. Montalbano tak był przejęty sytuacją z Mimi, że nie czytał wiele, ale gdy wyjechał zaledwie na jeden dzień, wiadomo, że spakował do bagażu książkę. Tym razem Camilleri nie wspomniał, jaką.
5/6
sobota, 19 września 2020
Dale Carnegie "Jak przestać się martwić i zacząć żyć"
Nigdy wcześniej nie pisałam o poradnikach, poradników nie czytam i w zasadzie uważałam je za coś, co nie jest literaturą. Ale ten konkretny poradnik naprawdę jest inny. To coś, co naprawdę warto przeczytać.
poniedziałek, 7 września 2020
Krzysztof Domaradzki "Sprzedawca" - audiobook, czyta Adam Woronowicz
Mam bardzo mieszane uczucia po odsłuchaniu tego audiobooka. To jakby wspomnienia psychopatycznego mordercy, menagera z wyższej półki, Kacpra Bergera. Niby jest to kryminał, ale konwencja jest taka, że już z okładki wynika jednoznacznie, kim jest Kacper. Czytelnik poznaje szczegóły jego życia, motywy działania itp. Książka jest długa, za długa, momentami staje się nawet i nużąca. Ciężko jest też "przebywać" tak długo w towarzystwie psychopaty, pozbawionego jakichkolwiek ludzkich uczuć, traktującego wszystkich dookoła jak motłoch, a siebie uważającego za boga. Środowisko biznesu pokazane jest jako skrajnie negatywne, czytając czy słuchając książki obcuje się z niemal samymi koszmarnymi ludźmi, dla mnie było to mocno męczące. Obraz świata złożonego prawie wyłącznie z karierowiczów, ćpunów, alkoholików itp., jest dla mnie nieprzekonujący.
sobota, 29 sierpnia 2020
niedziela, 23 sierpnia 2020
Krzysztof Bochus "Martwy błękit"
Drugi tom z Christianem Abellem jest nieco rozczarowujący, może przez to, że spodziewałam się czegoś naprawdę wyjątkowego. Tym razem Abell prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa w Sopocie bogatego kolekcjonera dzieł sztuki, Żyda. Rzecz dzieje się w latach 30-tych ubiegłego wieku.
czwartek, 20 sierpnia 2020
Rafał Ziemkiewicz "Cham niezbuntowany" - audiobook, czyta Bartosz Głogowski
czwartek, 13 sierpnia 2020
Ida Żmiejewska „Warszawianka” – audiobook, czyta Miłogost Reczek

niedziela, 9 sierpnia 2020
Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz "1968. Czasy nadchodzą nowe"
Każdy rozdział opowiada o innym wydarzeniu, są to zarówno wydarzenia głośne na skalę światową, np. protesty studentów u nas i za granicą, kampania antysemicka i masowa emigracja Żydów z Polski, jak i lokalne, np. ucieczka z Polski rodziny z dziećmi na kutrze rybackim do Danii. Są wydarzenia polityczne, ale i kulturalne, np. praca nad filmem „Dziecko Rosemary” R. Polańskiego. Są wydarzenia znaczące, o których pamięta się do dziś, ale i mało ważne, ale obrazujące minione czasy, np. konkurs na polską gminę roku. Z racji objętości przekazywane informacje są mocno skondensowane, ale i tak z wielu tekstów sporo się dowiedziałam. Przykładowo do tej pory nie za bardzo rozumiałam, dlaczego Żydzi zgodzili się w 1968r. na wyjazd z Polski, uważałam, że mogli przeczekać nagonkę. W tekście zaś były właśnie głosy Żydów, była mowa o tym, że większość z nich pamiętała wojnę i wyrzucali sobie, dlaczego przed wojną, gdy był jeszcze czas, nie wyjechali z Polski. Tym razem woleli być ostrożniejsi.
Kwestie psychologiczne zasługują na szczególną uwagę. Wspomniane jest, jak chociażby potoczyły się losy rodziny, która uciekła z Polski kutrem rybackim. Dania ich przygarnęła i wielu naszych rodaków im zazdrościło i uważało, że trafili oni do raju. Większość tych, co była na tym kutrze, łącznie z dziećmi, okazała się zadowolona, dzieci jakoś się potem tam urządziły. Ale nie dla wszystkich wydarzenie to okazało się pozytywne. Z kolei inny rozmówca, który był statystą na planie "Dziecka Rosemary", opowiedział, że do dziś pamięta m. in. jak Mia Farrow dała mu w prezencie mały drobiazg, figurkę słonika. Ona już wtedy była znaną aktorką, a on wręcz odwrotnie, nic ich nie łączyło. To idealny przykład, jak naprawdę drobnym gestem można komuś zrobić wielką przyjemność.
Świetnym pomysłem było dołączenie sporej ilości dużych zdjęć, w tym przypadku chociażby dzięki tym zdjęciom lepiej chyba jest przeczytać książkę, niż słuchać audiobooka.
4/6

