niedziela, 7 listopada 2021
Andrzej Pilipiuk. "Pan wilków" cykl - "Oko jelenia" - audiobook, czyta Maciej Kowalik
piątek, 29 października 2021
Erich Maria Remarque "Łuk Triumfalny"

Wojciech
Młynarski „Bohaterowie Remarque`a
„Kiedy
kłopotów, zmartwień, trosk
zwykła
przebierze się miarka,
przychodzą
dzielić ze mną swój los
bohaterowie
Remarque`a.
Szlifuję z nimi paryski bruk
w
jakiś poranek ponury,
na
triumfalny, świetlisty łuk
zamieniam
Pałac Kultury.
I
czynię, czynię na ich rachunek ważne odkrycia:
calvados
to więcej niż trunek, to sposób bycia”
„Niestety,
trochę przesadził pan,
panie
autorze kochany,
być
może na Zachodzie bez zmian,
u
nas ostatnio są zmiany. Znikli mężczyźni, co mieli gest,
znikły
kobiety kobiece,
dzisiaj
zaletą przeciętność jest,
a reszta w bibliotece
...............................”
To jedna z mich ulubionych książek, do
których raz na jakiś czas sięgam, teraz czytam ją chyba po raz czwarty. Jest
niesamowita, w niektórych momentach dostaje się nawet dreszczy. Mimo że pisana
w czasie wojny i opowiada o ludziach,
którzy nie wiodą szczęśliwego życia, nie przytłacza i nie odczuwa się
żadnej ciężkości stylu. Napisana jest lekko i czyta się ją świetnie. Chirurga
Ravica wyobrażam sobie dokładnie tak, jak wyglądał Remarque.
To książka o kilku miesiącach z życia
Ravica w 1939r., wydarzenia rozgrywają się głównie w Paryżu. Ravic jest
niemieckim uchodźcą i pracuje na czarno, operuje za francuskich lekarzy,
mających dużo mniejsze umiejętności, niż on. Mieszka w hotelu, gdzie można
spotkać wielu innych nielegalnych uchodźców i na początku książki spotyka
miłość swojego życia, Joannę. Miłość ich nie jest prosta, on nie chce się
angażować, bojąc się kolejnej utraty.
To z pewnością jest książka
psychologiczna. W 1945r, gry po raz pierwszy wydano powieść, Remarque skończył
47 lat, miał za sobą doświadczenie i żołnierza I wojny i uchodźcy sprzed II
wojny, naprawdę znał życie z każdej strony. Nie wymyślał, siedząc za biurkiem,
przeżyć ludzi, którzy często nie mieli rodzin, ani majątku, a w każdej chwili
mogli być aresztowani i odesłani potem do obozu koncentracyjnego. Wiedział i
opisał, jak można w totalnej beznadziei cieszyć się chwilą i wykorzystywać ją
tak, jakby była wiecznością. Spotkał i opisał ludzi bezwzględnych, nikczemnych,
donosicieli, hipokrytów, pozbawionych jakichkolwiek zasad moralnych. Ale spotkał też i osoby, które potrafiły być bezinteresowne. Pokazał i głupców i bezmyślnych biurokratów. Cała gama takich charakterów pokazana jest w
„Łuku Triumfalnym”. Są opisane osoby bez masek, w sytuacjach krytycznych. Sporo
jest nawiązań do postaw ludzi biernych, których nie obchodzi nic, poza nimi i
ich rodziną, żadna krzywda i niesprawiedliwość, wymierzona przeciwko osobom
spoza rodziny, nie jest w stanie zmusić ich do jakiegokolwiek działania.
To jest też książka o dziwnej miłości. Ravic
i Joanna mają problem z tym, aby być razem i spróbować wieść wspólne życie.
Można się zastanawiać, dlaczego tak jest, częściowo wynika to z sytuacji na
świecie, bezustannego zagrożenia życia, traumatycznych przeżyć, lęku, że
skomplikowałoby to życie. Ale
przyczyna tkwi też w charakterach bohaterów, szczególnie dotyczy to Ravica.
Zarówno on jak i wielu bohaterów innych powieści Remarque`a mają skomplikowane
charaktery, są takimi indywidualistami, że nie są w stanie funkcjonować na
stałe z kimś. Z życia samotnego nie są szczególnie zadowoleni, ale z drugiej
strony nie dążą do tego, by to zmienić, a
gdy pojawia się ku temu okazja, niekoniecznie ja wykorzystują.
Piękna książka.
6/6
środa, 27 października 2021
Joseph Conrad „Tajny agent” – audiobook, czyta Robert Michalak
Z
racji tego, że trwa Conrad Festiwal postanowiłam posłuchać czegoś właśnie
Conrada, „Lorda Jima” ze szkoły pamiętam niewiele, ale postawiłam na coś nieznanego,
licząc na to, że może pojawi się do
odkrycia stary klasyk. Książka napisana
jest ciężkim stylem, odczuwa się, że minęło grubo ponad 100 lat od daty
pierwszego wydania, może lepszym pomysłem byłoby przeczytanie książki w
najnowszym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego. Lektor czyta monotonnie, co
jeszcze pogarsza odbiór. O wciągnięciu się w bieg wydarzeń i zapomnieniu o
całym świecie nie ma mowy. Przez cały czas nastrój jest wyjątkowo ponury, a
opisywane wydarzenia są tragiczne. Nie odnalazłam tu niestety niczego szczególnie
odkrywczego.
Conrad przedstawił sylwetki kilku osób w
stosunkowo krótkim czasie, jedna z tych osób to organizator zamachu bombowego w
Greenwich w 1894r. Aspekt psychologiczny jest najciekawszy. Najpierw poznajemy
bohaterów w ich codziennym życiu, potem jednak ma miejsce kilka wydarzeń, które
wytrącają wszystkich z rutyny, dochodzi do tragedii, a powrotu do poprzedniego
życia nie ma. Można obserwować, jak odnajduje się w takiej sytuacji cynik, pozbawiony
jakichkolwiek skrupułów, który dla pieniędzy zrobi wszystko. Czy w nowych
warunkach będzie chciał i mógł dalej funkcjonować na swoich zasadach? Czy
zmiany w polityce maja dla takich osób znaczenie, czy im w czymś przeszkadzają?
Inny bohater powieści skupia się na
pomocy bliskiej osobie i to uznaje za powinność życiową, gdy może realizować
sens życia i oddawać się swojej powinności, funkcjonuje bez zarzutu. Sensowny
cel pozwalał na czerpanie satysfakcji z życia, ale gdy z kolei okazało się, że
ta mini misja nie będzie mogła być realizowana, ta osoba nie była w stanie
funkcjonować. Jest też obraz rodziny zamachowca, dalekiej od ideału.
Oprócz tego opisany jest też ruch
rewolucyjny w ówczesnym Londynie, taka mieszanina cynków, którzy chcą na tym
cos ugrać, no i ideowców. Oczywiście ideowcy są rozgrywani przez cyników.
Ponoć „Tajny agent” nie jest
reprezentatywny dla całej twórczości Conrada, sięgnięcie po inne powieści
pozostaje więc kwestią otwartą.
4/6
poniedziałek, 25 października 2021
Elisabeth Revol "Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat"

Książka Elisabeth Revol nie wciągnęła mnie w opisywane wydarzenia, na tle innych pozycji literatury górskiej wypada słabo. Pozostawiła po sobie niedosyt. Napisana została bezpośrednio po dramacie na Nanga Parbat z 2018r., wydano ją już w 2019r. Historia wyprawy opowiedziana jest z bardzo subiektywnego punktu widzenia, niezwykle emocjonalnie, odnoszę wrażenie, że książka powstała w odpowiedzi na zarzuty osób, który obwiniały himalaistkę o to, że nie pomogła Tomkowi Mackiewiczowi, będącemu w stanie krytycznym, zejść na dół. Obwiniający Revol pomijali oczywiście fakt, że ona sama była w fatalnym stanie. Główną myślą, przewijającą się przez treść książki jest właśnie tłumaczenie, dlaczego Revol nie mogła pomóc.
W książkach o wyprawach na górskie szczyty z reguły są informacje o górach, o wcześniejszych ekspedycjach, dzięki czemu czytelnik ma szersze spojrzenie. Tutaj tego rodzaju informacje ograniczone są do absolutnego minimum, prawie ich nie ma. Nie ma wzmianek o innych takich wyprawach, jak opisywana, czyli z udziałem paru osób, bez tragarzy, bez jakiegokolwiek wsparcia. Nie wiem, czy jest to częste, czy tego rodzaju wyprawy odnoszą sukcesy.
Nie ma też zbyt wielu refleksji na inne tematy, np. o życiu, czy przyjaźni, czy o innych kwestiach, o których himalaiści przecież muszą myśleć. Te skąpe refleksje, które są, do zbyt głębokich nie należą, generalnie książka to emocjonalny opis faktów. Zaskoczyło mnie nieco, jak mało miejsca autorka poświęciła osobom z zupełnie innej wyprawy, które ją uratowały, czyli Adamowi Bieleckiemu i Denisowi Urubko. Oczywiście jest opisane, jak do niej dotarli, jak jej pomagali zejść, ale zdecydowanie więcej miejsca jest poświęcone temu, jak to ona sama jeszcze przed tym ratunkiem schodziła w dół, jak wiele zawdzięcza zostawionej na zboczu przez inną wyprawę linie poręczowej. Nie podobało mi się też, jak autorka w niektórych miejscach krytycznie opisywała Tomka, stwierdzając m. in., że to przez niego ona znalazła się na Nandze. W ogóle wszystkie krytyczne uwagi o zmarłym przyjacielu były według mnie nie na miejscu.
Niewiele jest kwestii takich, które można zapamiętać. Najciekawsze wydały mi się te fragmenty, gdzie autorka rozprawia się z mitem tego, jak to Tomek był zafiksowany na punkcie Nanga Parbat i jak z idei zdobycia tej góry uczynił sobie cel życia. Otóż w rzeczywistości Tomek faktycznie opowiadał o tym, że ma kontakt z boginią Nangi Parbat, ale chciał zdobywać również i inne szczyty, a nawet wolał zdobywać inne szczyty, tyle tylko że nie miał jak. Na wyprawy pieniądze zbierał w internecie, a gdy jako cel zbiórki wskazywał wyprawę na jakikolwiek inny szczyt niż Nanga Parbat, wpłat nie było. Ludzie wpłacali tylko na jego wyprawy na Nangę. Nie było więc żadnej mistycznej potrzeby zdobycia tego właśnie szczytu, tylko działanie takie wymusiła niejako szara rzeczywistość. Przykuwają też uwagę fragmenty o straszliwym hejcie, jaki spadł na himalaistkę, o totalnej bezwzględności hejtujących i o tym, jak szalenie sytuacja ta była destrukcyjny dla jej psychiki.
3/6
sobota, 23 października 2021
Maryla Szymiczkowa "Złoty Róg"

wtorek, 28 września 2021
Andrea Camilleri "Skrzydła sfinksa"

niedziela, 26 września 2021
"Małżeństwo do poprawki" Michael Engler - sztuka teatralna Teatr Kwadrat
sobota, 25 września 2021
Agata Christie "Zabójstwo Rogera Ackroyda"
To jedna z pierwszych książek Agaty Christie, a w jej czasach jedna z najbardziej znanych. Zawsze gdy czytam coś tej autorki, poza oczywiście zagadką kryminalną, zwracam uwagę na pewne spostrzeżenia psychologiczne, w których była wyśmienita. To właśnie pod tym kątem piszę na tym blogu o książkach Królowej Kryminału. W tej powieści Poirot, świeży emeryt, zapoznając się z siostrą sąsiada, lekarza, mówi jej, że miał ciekawą pracę, najciekawszą na świecie, a mianowicie studia nad ludzkim charakterem. Studia nad ludzkim charakterem były oczywiście głównym zajęciem Agaty Christie, studia nieformalne, nie w sensie wykształcenia, tylko praktyczne.
W przypadku tej konkretnej książki wyeksponowana jest kwestia ludzkiej słabości, słabości charakteru. W każdym bowiem "jest nuta słabości, tam gdzieś głęboko. Dotychczas jeszcze nigdy ta nuta nie musiała zagrać. Może nigdy nie będzie musiała i ten człowiek zejdzie do grobu szanowany i honorowany przez wszystkich. Ale przypuśćmy, że coś się stanie, że znajdzie się w trudnościach. Może nawet jeszcze nie to, może wpadnie przypadkiem na ślad tajemnicy". "Tu wyjdzie na jaw ta nuta słabości. Bo oto jest okazja do zdobycia pieniędzy". W tej książce dość szybko wiadomo jest, że zabity Roger Ackoroyd dowiedział się, kto w jego miejscowości jest szantażystą i że ten szantażysta zabił go z obawy przed ujawnieniem. Słabość ujawnia się więc w chwili próby, gdy wszystko jest ok, nikt z reguły nie ma pojęcia, do czego może być zdolny. I rzeczywiście tą próbą mogą być zarówno okoliczności ekstremalne, jak też bardzo zwyczajne, np. okazja do zdobycia pieniędzy.
A gdy już nastąpią te okoliczności i słabość się ujawni, a później "niebezpieczeństwo już nie grozi, człowiek taki staje sie znowu sobą, staje się normalnym, dobrym, miłym człowiekiem. Niechaj jednak znowu zrodzi się potrzeba, nie cofnie się przed następnym morderstwem". Tą prawdę psychologiczną autorka rozwijała jeszcze w innych, późniejszych książkach. Inaczej mówiąc ludzie się nie zmieniają, tylko pod wpływem okoliczności ujawniają się ich słabości, które zawsze w nich tkwiły, tylko w normalnych warunkach się nie ujawniały.
4/6
niedziela, 19 września 2021
wtorek, 14 września 2021
Lee Child „Wróg bez twarzy” – audiobook, czyta Maciej Jabłoński
Do tej pory to najlepszych z dotychczas przeczytanych przeze mnie tomów z serii z Jackiem Reacherem. Lee Child prowadzi równolegle kilka wątków, wydarzenia toczą się dynamicznie i wciągają. W Nowym Jorku jest szemrany biznesmen, który chce zniszczyć całkiem sympatyczne małżeństwo i pozbawić ich dorobku całego życia. W tle pojawiają się reminiscencje z wojny w Wietnamie, jest też bowiem i starsze małżeństwo, którego syn zaginął właśnie podczas tej wojny. Reacher usiłuje pomóc w ustaleniu, co stało się z zaginionym. Pod koniec zaskoczenie jest pełne i to w każdym z wątków. Nie ma chyba takiego tematu, którego Lee Child nie byłby w stanie opisać w taki sposób, że zaczyna on niemal fascynować czytelnika.
Smaczkiem jest też to, że część wydarzeń
rozgrywa się na jednym z wyższych pięter w World Trade Centre, jako trzeci tom
cyklu „Wróg bez twarzy” został napisany przed 11 września. W wieży odczuwało się
podmuchy wiatru, budynek bowiem bardzo, ale to bardzo nieznacznie przechylał
się, gdy wiatr był silny. Mocno słychać
było też jadącą windę. No i w tym tomie Reacher jest zakochany, przeczytałam już
połowę cyklu, nie za kolejnością i do tej pory jeszcze się to nie zdarzyło.
Lee Child w tym tomie szalenie mocno
podkreśla indywidualizm Reachera, jego niestandardowy bohater staje przed
realną pokusą ustatkowania się i skończenia z włóczęgą. Kocha z wzajemnością
bardzo bogatą kobietę. Jedna jego część realnie bierze pod uwagę opcję ustatkowania
się, druga jednak cały czas przypomina mu, że wariant - dom, praca, dom, żona,
dzieci itp. to nie jest jego powołanie, że nie jest do tego stworzony i że
najprawdopodobniej na ta droga w dłuższej perspektywie czasowej nie przyniesie
nikomu szczęścia. Presja otoczenia na zmianę już od kilku lat była bardzo silna,
osobowość Reachera też jest bardzo silna.
Ciekawy jest też wątek jednej z postaci drugiego
planu, kobiety którą właśnie chce zniszczyć biznesmen. Do czasu spotkania z tym
psychopatą niczym szczególnym się nie wyróżniała, zaś w chwili kryzysu i
zagrożenia życia wydobyła z siebie siły, o istnieniu których nawet chyba się nie podejrzewała. Mimo
przerażenia, ryzykując nawet i utratą życia, zaaranżowała sytuacje, które jej zdaniem mogły
uratować ją i jej męża. Lee Child uwielbia takie motywy, z reguły w każdym
tomie poza oczywiście Reacherem jest też ktoś inny, kto się nie poddaje, nie
panikuje i w kryzysowej sytuacji stawia czoło niebezpieczeństwu. Świetnie się o
czymś takim czyta, nasiąka się wręcz takim klimatem.
5/6
niedziela, 5 września 2021
Evzen Bocek "Arystokratka na królewskim dworze"

