Najnowszy tom cyklu z Rebusem zapowiadał się intrygująco, faktycznie zaś słuchając, odbierałam go jako nieco męczący. Teoretycznie, streszczając, wszystko niby jest ok. Inspektor Rebus jest już na emeryturze, dopada go przeszłość, bo policja grzebie w starych sprawach i nowe kierownictwo ma zamiar brać się ponownie za te sprawy, w których policjanci łamali prawo. Ponieważ kilkadziesiąt lat wcześniej wszyscy policjanci łamali prawo, każdy z nich, łącznie z Rebusem, musiał liczyć się z tym, że może mieć problemy z powodu tych minionych dawno temu zdarzeń. W praktyce opisane jest to jednak tak, że ciężko jest się skupić, słuchanie nie jest żadną przyjemnością.
Plusem jest opis jakby zderzenia dwóch światów, przeszłości i przyszłości. Odstęp niby nie jest duży, ale wygląda to tak, jakby była to cała epoka. Współcześnie łamanie prawa przez policjantów nie jest już ani tak nagminne, ani tak drastyczne, są kamery, media społecznościowe, trudno jest coś przykryć. Policjant, który się znęcał nad żoną, ma obecnie olbrzymie problemy. Kobiety kilkadziesiąt lat wcześniej nawet w policji traktowane były mniej więcej tak, jak wieki temu, obmacywanie, głupie uwagi i dowcipy były na porządku dziennym. W czasach młodości Rebusa w policji na wielką skalę panował mobbing, ale nikt tego nigdzie nie zgłaszał, nikt nie ścigał, traktowano to jak normę, bo przecież zawsze tak było.
Najbardziej frapujący i przerażający zarazem jest opis samego Rebusa, który jest dość świeżym emerytem z problemami zdrowotnymi. Mieszka z psem, z dorosłą córką ma relacje dość luźne, partnerki ani przyjaciół nie ma. I nie jest w stanie funkcjonować bez pracy, włącza się w policyjne śledztwo, mimo że nie ma żadnych uprawnień do tego. Fascynuje go muzyka, ale nie na tyle, aby odpuścił sobie pracę. A zachowuje się na dodatek tak, jakby długo nie zauważał, co się dzieje dookoła, jakby był z zupełnie innej epoki i nagle się obudził i zorientował, że świat się zmienił. Czy każdy emeryt musi się tak zachowywać jak Rebus? Raczej nie, ale nie jednak niewykluczone, że może stać się tak, że to, jak my zachowujemy się współcześnie, za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będzie uchodziło za coś niewłaściwego, że wszystko szybko się zmieni i że wszyscy będziemy w pewnym stopniu Rebusami.
7/10