Miłośnicy kryminałów retro nie powinni być zawiedzeni. Jak zawsze widać olbrzymią dbałość autorów o oddanie realiów epoki. Profesorowa Szczupaczyńska poszukuje tym razem zabójcy swojej służącej, Karolci. Z jednej strony można obserwować tzw. wyższe sfery, czyli środowisko stosunkowo zamożnych elit Krakowa końca XIX wieku, a z drugiej właśnie grupy społeczne z samych nizin, biedotę plus zdemoralizowanych przestępców, sutenerów itp. . Mimo podjęcia poważnego i tragicznego tematu, jest jak zwykle spora dawka humoru, zarówno takiego najprostszego, jak np. prostytutka alkoholiczka, nazwana Mańką Pomidor, jak też i tego wyrafinowanego. W przypadku prostytutki śmieszny jest tylko jej przydomek, bo cała reszta, jej sytuacja, pod każdym względem jest tragiczna.
Tytułowa „Rozdarta zasłona” to pokazanie innego oblicza społeczeństwa. Kraków nie był tu wyjątkiem. To biedota, ciemnota, prostytucja, przestępczość z jednej strony , a z drugiej dewocja, obłuda, poczucie wyższości, snobizm i totalne zakłamanie. Przedstawiciele uprzywilejowanych warstw nie chccieli słyszeć o tym, co dzieje się w innej dzielnicy, co dzieje się po zmroku itp.
Autorzy opisali też liczne zmiany społeczne, techniczne, polityczne i wszelkie inne, jakie w tamtym czasie miały miejsce. Z naszego punktu widzenia, to teraz świat się błyskawicznie zmienia, ale krakowianie sprzed ponad 100 lat, też tak uważali. Generalnie widać totalną niechęć do jakichkolwiek zmian. Szczupaczyńska przykładowo cieszy się, że Kraków cały czas korzysta z tramwajów konnych i nie poszedł za przykładem innych miast, gdzie zdecydowano się na nieprzewidywalny i niebezpieczny pomysł tramwajów bez koni.
Jednym ze wspomnianych zjawisk są próby młodych kobiet uzyskania prawa do studiowania. Kto najbardziej się temu sprzeciwiał? Profesorowie uniwersyteccy. Ich komentarze do tej sytuacji były potwornie żenujące. Utworzono pierwsze żeńskie gimnazjum, stało za tym 3 profesorów, ale uchodzili oni za nieco pomylonych i w środowisku nikt się z nimi nie liczył, realizując ten pomysł skompromitowali się totalnie w oczach ówczesnego świata. Jest też lekarz, Kurkiewicz, który udzielał pomocy medycznej najbiedniejszym kobietom, poddanym wówczas ostracyzmowi społecznemu, prostytutkom. Nie dbał o karierę ani o splendor, żył zgodnie ze swoim powołaniem. Był prekursorem seksuologii i prowadził badania w tym zakresie. Zainteresowanie tematyką seksualności i naukowe podejście do tej kwestii spowodowało, że również i on był postrzegany jako nie do końca normalny i nikt się z nim nie liczył. Żył w biedzie. Dzisiaj uczą się o nim studenci, ale gdy żył, nie miał lekko. Autorzy świetnie pokazali, że przekraczanie mentalne granic swojej epoki dane jest nielicznym i nie zawsze tych ludzi spotyka splendor, często jest odwrotnie.
Wisienką na torcie są spotkania z osobami, które znane są z historii, np. Ignacy Daszyński czy Tadeusz Boy – Żeleński.
8/10